Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2026    Brandenburskie ptaki - Bydgoszcz i anioły
Zwiń mapę
2026
02
maj

Brandenburskie ptaki - Bydgoszcz i anioły

 
Niemcy
Niemcy, Wandlitz
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 202 km
 
Dieter ma niemieckie imię, ale polskie nazwisko. Urodził się w 1939 roku w Berlinie. Jego rodzina pochodzi z Bydgoszczy - miasta należącego do Królestwa Polskiego za czasów Kazimierza Wielkiego, po pierwszym rozbiorze wcielonego do Prus, ponownie polskiego od 1920 roku i zajętego przez Niemcy w latach 1939-1945.

Dieter nosi nazwisko Szczesiński. Jest emerytowanym nauczycielem plastyki. Przez dziesięciolecia uczył dzieci i młodzież dostrzegać szczegóły otaczającego świata i przenosić je na papier. Każde ferie spędzał z żoną w górach, a w pozostałych porach roku wypływali w rejsy.

Dieter nie mówi ani słowa po polsku. Jego przodkowie mówili.

Ma jednak sentyment do Polski. Niemalże bierze mnie za rękę i prowadzi do kuchni. Z szafki wyciąga butelkę żubrówki.

A ja oglądam obrazy na ścianach.

Po chwili prowadzi mnie do pokoju. Pokazuje pierwszy obraz, który namalował. Nie pozwala go sfotografować. Jest tylko jego. Za kolejnymi drzwiami mieści się pracownia.

Mówi, że powoli wraca do malowania. Przez ostatnie trzy lata opiekował się chorą żonę. Teraz został sam i znów ma czas. Musi tylko odzyskać dawną formę. Świat wokół się nie zmienił. Motywów nie brakuje.

Pokazuje to, co chyba najbardziej lubił w swoim życiu – rejsy po morzach. Opowiada o wschodach i zachodach słońca oglądanych w portach, o detalach, które utrwalił na obrazach wiszących w jego domu. Drzwi są szeroko otwarte. Po chwili zauważamy, że pozostali goście kierują się do altanki obok. To tam znajduje się właściwa wystawa. My trafiliśmy do jego domu,

W altance również nie wolno fotografować. Dieter mówi o zdjęciach wykorzystywanych bez zgody autorów i o przypisywaniu sobie cudzej twórczości. Rozumiemy.

Z Basdorf jedziemy do Wandlitz, do artystki, której znakiem rozpoznawczym jest jeden motyw – niebieskie ptaszysko. Jest na wszystkich wyrobach ceramicznych: talerzach, kubkach, filiżankach, wazonach i maselniczce. Sama artystka, Katrin Bensch, pozostaje nieuchwytna.

Za to Annelie Grund jest ulotnie wszędzie – w ogrodzie, przy beczce-saunie, nad stawem i w domu, który na dwa dni zamieniła w wystawową przestrzeń. Szklana przybudówka, na co dzień pełniąca funkcję jadalni i biblioteki, wypełniona jest jej pracami. Zaprojektował ją mąż, architekt Manfred Thon. Budynek dopasowano do otoczenia – podczas budowy nie wycięto ani jednego drzewa. W środku – szklane anioły Annelie. Są niemal wszędzie. Annelie zapytana opowiada, że pierwszy impuls poczuła w kościele w Erfurcie, kiedy miała pięć lat. Zobaczyła tam witraże i nie potrafiła o nich zapomnieć.

Wystawy, pomniki i instalacje w przestrzeni publicznej, witraże w kościołach, ogromny dorobek i filigranowa kobieta.

Oglądamy się za siebie. Działka, na której stoi szklana przybudówka, należała kiedyś do Markusa Wolfa, jednego z najważniejszych ludzi wywiadu NRD. Dzisiaj jest własnością ludzi, którzy szanują naturę i pracują ze szkłem. Wśród drzew stoją anioły.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 19.5% świata (39 państw)
Zasoby: 1568 wpisów1568 5806 komentarzy5806 25754 zdjęcia25754 1 plik multimedialny1