Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2022    Berlińskie muzea od A do Z - Anti-Kriegs-Museum (13)
Zwiń mapę
2022
17
mar

Berlińskie muzea od A do Z - Anti-Kriegs-Museum (13)

 
Niemcy
Niemcy, Wedding
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 777 km
 
Wojna to masowe morderstwo.

Według wiarygodnych źródeł w czasie I wojny światowej zginęło 10 milionów żołnierzy, 7 milionów zostało rannych bądź zaginęło.
Za każdym z nich stoi rodzina, rodzice, rodzeństwo, krewni, dziewczyna, chłopak, żona, mąż, dzieci, sąsiedzi, koleżanki i koledzy ze szkoły, znajomi z ulicy, z podwórka, z pracy. Morze głów, serc, życie, o które nikt z nich się nie prosił. A ci w tle należeli do 6 milionów cywilistów, których wypędzono, zbombardowano, głodzono, szykanowano.

Wojna to szaleństwo krwi, odłamków, które wyrywają członki, pozbawiają nosów, oczu, szczęk, rozszarpują ciało i duszę. Po I wojnie światowej żołnierze, którzy przeżyli, wracali jako wojenni inwalidzi zdani na łaskę dobrych ludzi i przytułków. Lądowali na końcu społeczeństwa, niezdolni do pracy, do życia z naznaczonym cierpieniem cielesnym i duchowym, pogardliwie traktowani, wyrzutki i kule u nogi w powojennym, odbudowującym się świecie.

Wraz z nimi po wojnie pozostawały urażona duma, poczucie klęski, niesprawiedliwości, chęć zemsty, szukanie winnych, rak zła drążący tkanki międzyludzkiej wspólnoty. Biało-czarny świat, radykalny podział na dobrych i złych wciąż wychylający swój łeb jak hybryda. I tak samo odradzająca się potrzeba pacyfizmu, pokój wszystkim ludziom, demonstracje przeciwko jakimkolwiek działaniom militarnym. I znów ludzie masowo na ulicach, większość dająca upust najnaturalniejszej potrzebie każdego człowieka – życia w spokoju, a gdzieś tam ukryci w gabinetach politycy, którzy indywidualnie, acz w ścisłym gronie, podejmują decyzję o agresji.

Ernst Friedrich w czasie I wojny światowej przebywał w zakładzie karnym dla umysłowo chorych. Przyglądał się wojennym działaniom z perspektywy nie tylko człowieka, któremu zamknięto usta, ale przede wszystkim tego, którego ukarano za sprzeciwianie się zaciągnięciu do wojska (odmowę założenia żołnierskiego munduru zakwalifikowano jako chorobę). Młody, urodzony w 1894 roku we Wrocławiu mężczyzna, z wykształcenia aktor (debiutował w rodzinnym mieście w 1914 roku, występował też na scenie w królewskim teatrze w Poczdamie), z zamiłowania społecznik (założyciel wrocławskiej grupy Młodych Robotników oraz antyautorytarnej i anarchistycznej grupy „Wolna Młodzież” w Berlinie), podróżnik (w latach 1912-14 wędrował przez Danię, Szwecję, Norwegię i Szwajcarię) nie mógł pogodzić obrazu wojennych zniszczeń ze swoim sumieniem. W 1923 roku stworzył Antywojenne Muzeum w Berlinie, które głównie miało zajmować się pokojową pedagogiką. Rok później ukazała się jego książka „Krieg dem Kriege” („Wojna wojnie”), która powstała w efekcie obszernych badań i poszukiwań odpowiednich materiałów potrzebnych do nowego muzeum. Na książkę-album składało się około 200 zdjęć publikowanych w prasie i z medycznych oraz wojskowych archiwów podpisanych często ironicznym komentarzem. Oburzeniu konserwatystów nie było końca. Pruski dryl i wychowanie pod linijkę wydało z siebie wycie protestu, Urząd Bezpieczeństwa wykonał od razu swoją pracę i skonfiskował zdjęcia i matryce drukarskie. Erich nie poddawał się i wciąż wydawał niepodobające się pacyfistyczne publikacje, za które często stawiano go przed sądem. Miał swojego stałego adwokata Hansa Littena, znanego jako obrońcę proletariatu (który notabene został zaaresztowany przez nazistów i uwięziony w obozie w Dachau, gdzie maltretowany w końcu popełnił samobójstwo). Jak kuriozalna musiała być taka obrona mająca za argument … życzenie pokoju na świecie. Po zdobyciu władzy przez NSDAP jego muzeum było regularnie napadane, niszczone, a on sam szykanowany. Po pożarze Reichstagu w nocy z 27 na 28 lutego 1933 roku został aresztowany, a Antywojenne Muzeum zamknięte. NSDAP przejęło lokal na siedzibę SA (Sturmabteilung, czyli najpierw bojówki do ochrony zgromadzeń partyjnych, później oddziały masowej organizacji wojskowej), narzędzie terroru nazistów, który cieszyło się sławą jednej z najokrutniejszej katowni w stolicy. Erich po uwolnieniu w grudniu 1933 roku uciekł do Europy, by w 1936 roku otworzyć swoje Antywojenne Muzeum w Brukseli, tym razem w formie mobilnej. Cztery lata później i tam dotarli naziści i ponownie zniszczyli muzeum. Erich z synem uciekł do Francji, dołączył do ruchu oporu, uprawiał rolnictwo ze swoją drugą żoną w wiosce Barre-des-Cevennes i w końcu, jako pacyfista (!), walczył o wyzwolenie Nimes i Ales, odnosząc dwa razy obrażenia. Uratował przed deportacją około 70 żydowskich dzieci z domu dziecka.

Po wojnie został członkiem Socjalistycznej Partii Francji i marzył o odtworzeniu swojego pacyfistycznego muzeum. Za 1000 dolarów, które otrzymał z międzynarodowego funduszu zakupił statek, z którego zrobił pokojową arkę Noego. Za otrzymane w 1954 roku odszkodowanie (utratę majątku i poniesione szkody w czasach trzeciej rzeszy) kupił las na jednej z wysp Marne, gdzie powstało międzynarodowe centrum młodzieżowe. Sam Erich cierpiał do końca swoich dni na depresję i zmarł (2 maja 1967) tak jak żył – biedny, ale bogaty w idee.

Dzisiaj, w ponury marcowy dzień, późnym popołudniem stoimy przed Antywojennym Muzeum w Berlinie. Erich Friedrich nie doczekał jego ponownego otwarcia w 1982 roku. W innym niż pierwotnie miejscu, za to przy Ulicy Brukselskiej i założone przez jego wnuka Tommy Spree w 15 rocznicę śmierci Ericha przybliża odwiedzającym nie tylko wojenne okrucieństwa, ale przede wszystkim idee pacyfizmu. Naprzeciwko zdjęć twarzy pozbawionych oczu, nosów, ust gołąbek pokoju i ideologiczne hasła tłumią skurcz bólu i przerażenia, które zostaje na długą chwilę po zobaczeniu mapy świata z aktualnymi konfliktami. Ułudne wrażenie, że jest nam dobrze i bezpiecznie rozprysło się brutalnie 24 lutego 2022 roku. Jednak to „tylko” jeden z wielu konfliktów rozgrywających się na naszej ziemi.

Drewnianymi, wąskimi i stromymi schodami można zejść do piwnicy i poczuć, jak to jest, gdy nad głowami latają samoloty i zrzucają bomby. Na ciebie i na mnie, tych zwykłych ludzi, którzy nie mają na to żadnego wpływu. Oryginalne z czasów II wojny światowej zachowane drzwi, na których mieszkańcy kamienicy zapisywali częstotliwość nalotów. Skrzynki dla zwierząt, torby dla niemowlaków, krzesła ustawione pod ścianą i jedna walizeczka obok z najważniejszymi dla kogoś rzeczami. Pigułka niemocy, przerażenia i instynktu przetrwania w jednym. Co powstrzymuje cywilistę, żeby uciec od trwającego koszmaru i dać się zbombardować uwalniając tym samym od wymuszonego życia?

Obok muzeum znajduje się jeszcze galeria poświęcona tematyce pacyfistycznej.

„Tato, dlaczego są wojny? Umierają tam też dzieci?”


Anti-Kriegs-Museum
Brüsseler Straße 21
13353 Berlin

czynne od poniedziałku do niedzieli
od 16.00 do 20.00

wstęp bezpłatny
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (34)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
migot
migot - 2022-05-15 19:44
Niestety, nic to nie traci na aktualności, nawet jak wydawało nam się, że przynajmniej na własnym podwórku poszliśmy choć krok do przodu...
 
Danach
Danach - 2022-05-15 20:19
Aż się wierzyć nie chce , że nic nas nie nauczyła historia :(
 
zula
zula - 2022-05-16 18:54
mamaMa
Twój wpis jest poruszający i o głębokiej treści a ostatnie zdanie...,,Tato..?..,, ciśnie do oczu łzy!
Straszne...
 
marianka
marianka - 2022-06-20 20:52
Niedobrze mi, gdy myślę, czytam, słucham o wojnie. Niedobrze mi, gdy przypominam sobie, że wojna jest tak blisko obok naszej granicy. I gdy uświadamiam sobie, że to tylko jeden, najbardziej nagłośniony konflikt, pewnie nie najbardziej brutalny.
I niedobrze mi, gdy kolejny raz z rozczarowaniem myślę o tym, jak niewiele się zmieniło od wstrząsającej I czy II wojny światowej. I niedobrze mi gdy wiem, dobrze wiem, że niewiele się zmieni po wojnie w Ukrainie.

Inna sprawa, czemu nie uczymy się w szkole o takich bohaterach jak Erich Friedrich, niezłomny pacyfista ratujący żydowskie dzieci, a do znudzenia słuchamy o powstaniach, akcjach sabotażowych, odwetach, zwycięskich kampaniach wojennych?
 
mamaMa
mamaMa - 2022-06-27 19:41
Twoje ostatnie zdanie, marianko....

Gdybyśmy zmienili treści podręczników... propagowali pokój zamiast wojen i zemst....
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 17% świata (34 państwa)
Zasoby: 1277 wpisów1277 5141 komentarzy5141 19179 zdjęć19179 1 plik multimedialny1