Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2026    Brandenburskie ptaki - rodzeństwo
Zwiń mapę
2026
02
maj

Brandenburskie ptaki - rodzeństwo

 
Niemcy
Niemcy, Wandlitz
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 202 km
 
Brandenburskie ptaki znów otwierają swoje podwoje. Zamaszyście zniżają się do przyziemności i zapraszają do swojego świata. Artyści całoroczni, którzy przez dwa dni odsłaniają kulisy pędzla i dłuta.

Tym razem naszą do ich gniazd wędrówkę rozpoczynamy w Wandlitz, dostatniej gminie malowniczo położonej w brandenburskich lasach nad Jeziorem Wandlitzkim. Wandlitz było kiedyś letnią enklawą prominentnych polityków NRD. Później zamieszkali tu na stałe, obwarowani płotem i agentami czuwającymi nad ich bezpieczeństwem.

W dzielnicy Schönewalde swoje pracownie artystyczne ma rodzeństwo Ruth i Manfred Fabig. Ogrodowe altanki figlarnie udekorowane są rzeźbami, a w pierwszym atelier biały Chrystus na parapecie rozpościera ramiona. Obok niego, pod nim, siedzi Manfred - starszy pan otoczony własnymi dziełami. Ma 86 lat i szeroki uśmiech na sympatycznej twarzy. Zaprasza do środka, szczerze uradowany obecnością gości. Oprócz nas są tu jeszcze dwie starsze panie, jak się za chwilę okaże, malarki z popołudniowego kółka artystycznego, rozglądają się z nami i wspólnie odkrywamy szczegóły i szczególiki pracowni. Na Chrystusa od tyłu padają słoneczne promienie, muskając fragmenty obrazu leżącego pod figurą. Cień koronkowych firanek i rozświetlona przestrzeń między nimi. Obok Jezusa stoją dwie nagie kobiety i anioł. Hobbystyczne malarki uznają zieloną plastikową butelkę stojącą między figurami za niepasującą, ja uważam wprost przeciwnie – pasuje doskonale do toczącego się w tym pomieszczeniu życia. Nagich kobiet jest zresztą więcej. Filuternie tworzą ramy dla obrazów, są detalem, który albo można przeoczyć, albo skupić się wyłącznie na nim. Nad głową Manfreda jedna z nich stoi w rozkroku, druga szerokie biodra dumnie wypycha przed siebie. Są też przytulone do siebie pary i anioł rozmarzony nad obrazem statku na tle zachodzącego słońca.

Trudno uwierzyć, że malarska droga Manfreda jest stosunkowo krótka. W wieku czterdziestu dwóch lat zapisał się na kurs malarstwa w Powszechnym Uniwersytecie Ludowym (VHS) w berlińskiej dzielnicy Prenzlauer Berg (1982-1985), przez kolejne dwa lata uczęszczał na kurs rzeźbiarstwa. Od 1988 roku uważa się za autodydaktę. Maluje i rzeźbi u boku swojej starszej o cztery lata siostry Ruth, do której atelier kierujemy nasze kroki.

Gdy wchodzimy, Ruth podnosi się znad biurka i z uśmiechem oznajmia, że to jej „kącik Picassa”. Jesteśmy w małym domku, w którym mieszka. Kuchnia, kominek, komputer. Ruth przygodę z malarstwem rozpoczęła w tym samym roku co brat, zapisując się na ten sam kurs. Do 2013 roku kształciła się zaocznie w Akademii Sztuk Pięknych w Hamburgu oraz pod okiem malarza i profesora Rolfa Kleinego.

Twórczość Ruth jest różnorodna: akwarele, pejzaże, abstrakcja. Na szafce stoją trzy figurki symbolizujące, według Balzaka, najprzyjemniejsze rzeczy w ludzkim życiu, a na ścianie obok odkrywam zdjęcie rodzeństwa z 1945 roku: dziewięcioletnia Ruth i pięcioletni Manfred z małym lwiątkiem na kolanach, w berlińskim ogrodzie zoologicznym.

Rodzeństwo efemeryczne.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (22)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 19.5% świata (39 państw)
Zasoby: 1563 wpisy1563 5806 komentarzy5806 25641 zdjęć25641 1 plik multimedialny1