Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2026    Brandenburskie ptaki - Uwe i Manfred
Zwiń mapę
2026
02
maj

Brandenburskie ptaki - Uwe i Manfred

 
Niemcy
Niemcy, Wandlitz
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 202 km
 
Uwe uśmiecha się lekko pobłażliwie. Zamaszyście zaprasza do stodoły. Możemy się rozgościć i zajrzeć w każdy jej zakamarek. I mogę robić zdjęcia. Czasem się na to nie zgadza. Są ludzie, którym źle z oczu patrzy, mówi.

Od 2007 roku rozpoczął przebudowę miejsca, w którym jesteśmy – podwórka sztuki. Wszędzie rozsiane są jego prace. Najwięcej znajduje się w stodole. Czego tam nie ma! Domki na gwoździu, ryba na kiju, dama w cynkowej balii z pawim piórem, butelki w ścianie i jabłka na taborecie. W oczy rzuca się żółta tablica z napisem „Piekarnia Sztuki Handrick”.

Uwe jest artystą wszechstronnym. Urodzony w nieznanym roku w Hoyerswerze próbował wielu dziedzin: gliny, drzewa, szkła, metalu. W 2002 roku po raz pierwszy przeprowadził tzw. pranie sztuki używając do tego własnych obrazów. Brzmi tajemniczo. Tymczasem naprawdę zawisły na sznurku, ale były oczywiście w dobrym stanie. Chodziło mu o przełamanie stereotypu galerii, o swojskość, o zintegrowanie własnej sztuki z podwórkiem.

Opuszczamy stodołę. Na podwórku jest cicho. Gdzie nie spojrzeć, obraz albo rzeźba.

Jednak to, co najlepsze, czeka nas na samym końcu tego długiego, pełnego artystycznych wrażeń dnia – Manfred Zemsch. Trochę znużeni wchodzimy przez bramkę, za którą stoi tablica informująca o wystawie. Nie zwracamy na nią w ogóle uwagi. Okazuje się, że dzięki temu zgotowaliśmy sobie największą niespodziankę. Manfred prezentuje swoje dzieła w garażu i połączonej z nim piwnicy. Zajęty dwójką ludzi najpierw nie zwraca na nas uwagi. Od progu spogląda jedynie ze zdjęcia, za którym powieszone są na białej ścianie różnego rodzaju ściski, a wraz z nimi kuchenne sitko i metalowa chochla. Twarz Manfreda będzie nam towarzyszyć w każdym pomieszczeniu, by w końcu zmaterializować się w prawdziwą. Docieramy do centrum pracowni, czyli stołu z komputerem i drukarką, ale i farbami malarskimi i pędzlami. Kolory, obrazy i książka o samochodowej wyprawie, rzodkiewki i awangardowe nakrycie głowy manekina. „Góry są wierszami napisanymi przez naturę ku niebu” – czy to profil jego twarzy przy tych słowach?


Manfred w końcu do nas podchodzi. Zaprasza do Panoramy Barnim, centrum edukacji ekologicznej i muzeum rolnictwa w Wandlitz, gdzie od 15 marca trwa wystawa jego obrazów z okazji dziewięćdziesiątych urodzin. Nie wierzymy! obiecujemy, że przyjedziemy, daje nam swoją wizytówkę, prosi o telefon i umówienie się na wspólne jej oglądanie. Opowie nam wtedy więcej. O sobie. O kulisach niektórych obrazów. A teraz czas na mecz, pierwszy dzień otwartych galerii Brandenburgii dobiegł końca. Manfred cieszy się na filiżankę herbaty. Daje nam jeszcze namiary na atelier swojej córki w Zerpenschleuse. Pojedziemy tam jutro.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (42)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 19.5% świata (39 państw)
Zasoby: 1568 wpisów1568 5806 komentarzy5806 25754 zdjęcia25754 1 plik multimedialny1