Co to za nazwa - Stare Muzeum (Altes Museum)! Zatrważa już na samym wstępie, obiecuje powagę i dostojność. Zapowiedź ciężkiej strawy.
A gdy stanie się plecami do budynku, symboliczność tego miejsca powala. Przed Starym Muzeum, na południu, stoi (odbudowany) pałac Hohenzollernów – symbol świeckiej władzy. Po stronie zachodniej, czyli z prawej, znajduje się Zeughaus (Zbrojownia), reprezentujący siłę militarną. Po stronie wschodniej, lewej, wznosi się potężna katedra - uosobienie boskiej władzy. A za nami, na północy, świątynia sztuki, służąca edukowaniu narodu, czyli symbol pewnego siebie mieszczaństwa. Dokładnie tak wyobraził to sobie i zaplanował naczelny architekt królewskich Prus – Karl Friedrich Schinkel. Jego król zlecił mu zaprojektowanie budynku godnego pomieścić zakupione kolekcje sztuki Giustiniani (w 1815 roku) i Edwarda Solly'ego. Pierwszy nabytek obejmował 158 obrazów z XVI i XVII wieku, drugi - ponad trzy tysiące obrazów należących do zadłużonego, angielskiego maniakalnego zbieracza. Fryderyk III zachwycał się ideą braci Humboldtów, którzy chcieli udostępnić sztukę szerokiej publiczności. Według nich zwykłe społeczeństwo nie powinno być odizolowane od piękna i artyzmu. Wręcz przeciwnie – wystawianie dzieł miało służyć edukacji.
Stare Muzeum powstało w latach 1825-1830 i do dziś pozostaje jednym z najwspanialszych obiektów architektury klasycystycznej. Monumentalna kolumnada złożona z osiemnastu żłobkowanych kolumn jońskich, wspaniała rotunda nawiązująca do rzymskiego Panteonu, przestrzenny hol i okazałe schody – zarówno z zewnątrz, dzięki klarownej formie, jak i wewnątrz, dzięki precyzyjnej strukturze, budynek nie pozostawia cienia wątpliwości, że chodzi tu o klasycystyczną doskonałość.
Przyznaję, że zawsze przechodzą mnie ciarki, gdy znajduję się w tym pruskim czworokącie. Stare Muzeum spłonęło wprawdzie w czasie II wojny światowej, ale odbudowano je wiernie według schinklowskich planów. Jak podejść do takiej klasyki - nie tylko z nielubiącym zbyt trudnych muzeów mężem, ale przede wszystkim z siedmiolatkiem?
Przy stoliku na piętrze czeka na nas sympatyczna pani, która przekazuje pomarańczową torbę. W środku znajdują się rekwizyty (chusty, żmije, brody, wąsy itp) oraz aparat fotograficzny. Dostajemy również zdjęcia rzeźb, które mamy odnaleźć, a następnie zrobić sobie z nimi wystylizowane selfie. Zabawa w poważnych ścianach na całego! Przede wszystkim samo wyszukiwanie postaci okazało się ogromną radością. Porównywanie podobnych figur, dostrzeganie szczegółów, które wykluczały ich identyczność z tymi na zdjęciach, i dużo śmiechu, ochoczo tolerowanego przez obsługę. Ciemnoskórzy panowie z pobłażaniem pozwalali nam zbliżać się do figur i przyglądali się wygibasom oraz minom, które miały najwierniej odtworzyć oryginał. Takiego dziecięcego zapału nie widziałam już od dawna w dostojnym i wyciszonym miejscu. Brawo za pomysł na przybliżanie muzeum całej rodzinie właśnie w taki sposób! Na końcu oddaliśmy pani aparat, a ta wydrukowała nam kilka zdjęć na przenośnej drukarce, co ostatecznie przypieczętowało zwycięstwo tej atrakcji w rankingu sympatii. Nasz siedmiolatek do dziś twierdzi, że właśnie w tym muzeum podobało mu się jak dotąd najbardziej;)
W Starym Muzeum (Altes Museum) nie znajdziemy już królewskich obrazów. Te są rozsiane po innych muzeach na wpisanej na listę UNESCO Wyspie Muzeów. Od 1904 roku muzeum prezentuje kolekcję Sztuki Antycznej (Antikensammlung), obejmującej artefakty sztuki i kultury Greków, Etrusków i Rzymian. Obiekty zapierają dech w piersiach, ale i przytłaczają ilością. Jednak warto!
P.S. W związku z tym, że większość odwiedzonych przez nas do tej pory muzeów znajduje się w centrum Berlina, jest jeszcze jeden powód, dla którego siedmiolatek ochoczo zgadza się na muzealne wizyty. Odkryty przez przypadek lokal Frittenwerk, serwujący frytki w takiej postaci, że naprawdę trudno im się oprzeć;)
Altes Museum
Bodestr. 1-3
10178 Berlin
otwarte poza poniedziałkiem od 10.00 do 18.00
wstęp: 10,00 €, ulgowy 5,00€