Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2025    Dzikie róże, hortensje i trzciny
Zwiń mapę
2025
15
sie

Dzikie róże, hortensje i trzciny

 
Niemcy
Niemcy, Sieseby
Przejechano 4128 km
 
Słomiane dachy nad zatoką Schlei.

Ecclesie Siceby.

Gustav Anton Schäffer, rodzina Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg, Marcussen & Søn, Jurek Becker i Paulsen.

I biały kościół na wzgórzu. Najstarszy. Z XII wieku, w stylu romańskim, z kamienia polnego. Komuś musiała się spodobać okolica - łagodna, spokojna, nad zatoką Schlei. Blisko morza, daleko od granicznych niebezpieczeństw. Bezkres i przejrzystość.

Wioska, która powstała wokół kościółka, długo należała do Gustava Antona Schäffera, handlarza z Hamburga. Wyciszenie dla jarmarcznych pokrzyków i giełdowych szarpanin. Zapewne doskonały obiekt na inwestycję. Wiele domów do dziś nosi jego inicjały. Wdzięczne czy chwalące się - nie nam rozstrzygać. Wybudował je dla swoich pracowników, którzy zajmowali się dworem i rolnictwem. Dom z inicjałami GAS był dumą. Wzmacniał motywację.

W 1887 roku za 615 tysięcy talarów książęca rodzina Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg odkupiła wieś od Gustava. Ród Glücksburgów należy do europejskiej arystokracji, a jego linie dynastyczne do dziś związane są z monarchiami Danii i Norwegii. Jego potomkowie znaleźli się także na innych europejskich tronach. Królowa Zofia, matka hiszpańskiego króla Filipa VI, czy książę Filip, ojciec brytyjskiego króla Karola III. Członkowie rodziny zapewne gospodarzyli na włościach rękami innych, nie musieli tutaj bywać. Nadawali ton i rytm, zapewniali pracę i zarobki.

Firma Marcussen & Søn zbudowała dla starego kościółka organy. Duński zakład organmistrzowski istnieje od 1806 roku. Około 1125 instrumentów jego produkcji rozsianych jest po całym świecie. Kilonia, Sztokholm, Odense, Haga, Linz, Lubeka, Amsterdam, Manchester, Kopenhaga i malutkie Sieseby, dla którego w 1819 roku Marcussen zbudował swój pierwszy większy instrument. Organy, które później przeszły przebudowy, w 1986 roku przeniesiono do katedry w Haderslev. Sieseby pozostało jednak miejscem, w którym zaczęła się historia słynnej firmy.

I Jurek, nieznający dokładnej daty swoich urodzin.

Wojna, dziecko, ojciec podejmujący decyzję o dodaniu lat synowi, by uratować mu życie. Wokół umieranie, zbrodnie, sieroty i on - mały chłopczyk w łódzkim getcie, który musiał wykazać się dojrzałością, zadbać o siebie według nadanej mu metryki.

Ravensbrück, Sachsenhausen i podobóz Königs Wusterhausen. Wyzwolenie przez Armię Czerwoną. A potem życie bez około dwudziestu członków rodziny, którzy w hitlerowskim szaleństwie stracili życie. Tylko jeden, który zmienił mu metrykę, przeżył i odnalazł syna po wojnie. Ojciec Max, urodzony jako Mieczysław Bekker, sam wyzwolony z obozu Auschwitz.

Jurek zamieszkał w Berlinie Wschodnim, gdzie na Uniwersytecie Humboldtów studiował, wbrew woli ojca, filozofię zamiast medycyny. Studiów nie ukończył. Zaczął pisać, wydawać książki, dostawać nagrody. Na podstawie najsłynniejszej jego powieści „Jakub kłamca” z 1969 roku powstał film Franka Beyera, który jako jedyna produkcja NRD otrzymał nominację do Oscara.

I ten Jurek trafił w końcu prosto z NRD do Niemiec Zachodnich, do Sieseby. Jako dysydent. Jako ten, który w 1976 roku zaprotestował przeciwko wykluczeniu Wolfa Biermanna z NRD. Za zgodą komunistycznych władz wyjechał pod koniec 1977 roku, otrzymując możliwość powrotów do NRD.

Osiadł właśnie tutaj. W jednym z białych domków ze słomianym dachem nad zatoką Schlei.

Tutaj pisał, przeżywał kolejne swoje związki, rodzące się z nich dzieci i tutaj umarł na raka 14 marca 1997 roku. Jedyna pewna data kończąca jego życie. Tej początkowej nigdy nie poznał. I tutaj, pod białym kościółkiem, został na własne życzenie pochowany. Chciał spocząć przy wodzie.

Jedna uliczka, po prawej i lewej domki pokryte strzechą, wypielęgnowane do granic śliczności. Centralny plac przed kościelną bramą z dębem i domem-gospodą, która czeka na nowych właścicieli. Aleja lipowa, wybrzeże nad zatoką, mały port, w którym akurat przycumował prom. Wysiedli z niego turyści, którzy na chwilę zajrzą do wioski.

Dzikie róże, hortensje i trzciny. Wiatr. Żaglówki kołyszące się na falach.

Tylko dlaczego Paulsen pokazuje na swoim pośmiertnym pomniku środkowy palec? Drwina? Symbol? Tajemny kod?
 
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 20% świata (40 państw)
Zasoby: 1584 wpisy 1584 5812 komentarzy 5812 26047 zdjęć 26047 1 plik multimedialny1
 
Moje podróże więcej
03.09.2021 - 04.07.2026