Późnym popołudniem docieramy na parę dni do Harcu i w drodze do hotelu zatrzymujemy się na mały spacer i jedną pieczątkę. Las jest baśniowy, październikowo otulony mgłą. Kierujemy się w stronę jeziora wzdłuż kanału wodnego, w którym roślinność odbija się iście królewsko, symulując … palmy. Wisielczą atmosferę podsycają naklejki na słupie z drogowskazami. Patrząc na nie, rozglądamy się wokół, pewni, że dostrzeżemy wiedźmę na miotle lecącą na Brocken. Najpierw napotykamy białe grzyby, by za chwilę dostrzec miejsce jej lądowania. Przez chwilę wyobrażamy sobie, że się tutaj rozbiła, że może leży za pniem. Jednak szybko takie myśli zastępuje pewność, że stąd wylatują i tutaj lądują, gdy tylko są same.
I na pewno któraś z nich właśnie odleciała nad Jägersbleeker Teich, urokliwy zabytkowy stawek, współcześnie zbiornik retencyjny. Powstał około 1670 roku na potrzeby górnictwa, a od 2010 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO jako integralna część Górnoharzowskiego Systemu Wodnego (Oberharzer Wasseregal). Dziewięć hektarów lustra wody, pojemność niebotyczna – od 380 000 do 420 000 metrów sześciennych, a historyczna zapora ziemna ma około 220 metrów długości i ponad 13 metrów wysokości. Na końcu znajduje się turystyczna wiata Weppner-Hütte z pieczątką numer 127. August Weppner był niemieckim leśnikiem pracującym w Górnym Harcu prawdopodobnie na przełomie XIX i XX wieku. To w tamtych czasach nazywano takie wiaty na cześć ludzi, którzy przyczyniali się do zachowania i rozrostu okolicznych borów. Weppnerowi świetnie się to udało. Krótka wędrówka wprawiła nas w mistyczny nastrój.
Pieczątka nr 127.