Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2016    Bachus kabareciarz
Zwiń mapę
2016
20
mar

Bachus kabareciarz

 
Polska
Polska, Zielona Góra
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2056 km
 
Zielona Góra jest jak sympatyczna stryjenka, którą się zna i lubi, ale z niewiadomych powodów rzadko odwiedza. Stryjenka zaprasza co prawda od czasu do czasu, jednak świat ma zawsze inne, ciekawsze atrakcje i wizytę pocieszająco odwleka się w czasie. Istnieje jednak jedna różnica między stryjenką a Zieloną Górą – ta pierwsza z upływem czasu się starzeje, może nawet marnieje, ta druga – pięknieje.

Nieoczekiwanie Niedziela Palmowa okazała się być zielonogórską, a niezbyt przyjazna aura nie odstraszyła turystycznych dusz. Wyludnione zapewne z owych dwóch powodów i zapłakane deszczem, jakby zaśpiewała zielonogórzanka Maryla Rodowicz, miasto szarzało i niezbyt zachęcało do spacerów. Miasto nadgraniczne, miasto walczące o byt, o sławę i mieszczańską godność sobie znanymi sposobami. Założone przez przybyszów z Flandrii i Niemiec zmieniało językową tożsamość i przynależność na przestrzeni wieków z lekką nonszalancją – a to Czesi, a to Niemcy, Prusy, w końcu Polska. Dziś mieszkają tutaj przybysze spędzeni z byłych polskich ziem na wschodzie w domach po wypędzonych przegranych Niemcach. Tradycja wina być może w takich okolicznościach nieprzypadkowa, jak i sam trochę lubieżny i hedonistyczny Bachus, którego w mieście pełno.

Bohaterowie tej ostatniej wojny, która przyniosła zmiany miejsc zamieszkania tysiącom Bogu ducha winnym ludziom, uczczeni pomnikiem pamięci na placu Wolności, kiedyś Placu Bohaterów, a pomnik Braterstwa Broni. W słoneczny dzień na pewno prezentuje się inaczej, dzisiejsza szarzyzna zdaje się być zastygłą od lat, szczególnie, że widać dodatkowo inne budynki zgrzebnego socjalizmu. Sytuację ratuje przaśny katolicyzm, na placu stoją kwiaciarze, którzy sprzedają palemki za parę złotych. Zresztą już za chwilę wysypie się tutaj tłum z pobliskiego kościoła Najświętszego Zbawiciela, który dokładnie w tym momencie okrąża w procesji budynek zajęty przez swych katolickich przodków w 1946 roku. Większość zielonogórskich kościołów była kiedyś ewangelicka, wybudowana przez niemieckich wiernych za marki (jak ten za 50 tys.) i zajętych przez przybyłych innej wiary. Chyba tylko jeden ewangelicki kościół Jezusowy przy placu Wolności się ostał, choć i on przy swoich narodzinach inną wiarę wyznawał – luterańską.

Róża rozczerwieniła okolicę z miłością i wzmocniona różowym goździkiem jako prezent od kwiaciarza zagościła w mojej butonierce. Już żadna pogoda nie jest zła;-) Choć tak naprawdę źródłem czerwieni był raczej polski orzeł, który się rozszalał feerią tej ognistej barwy patriotyzmu.

Katyń, Solidarność i bachusek na kaczce – Zielonogórzanie zdają się mieć poczucie biegu współczesnej historii i zdają się ją nabożnie koncelebrować. Kwiatek tutaj, kwiatek tam, a pomiędzy tym to bachusowe wyuzdanie. Stacja kolejowa jak stała, tak stoi, jedynie jej wnętrze lekko się odpucowało, zamiast siermiężnego i trochę obrzydliwego wnętrza z lekkim smrodkiem odnowione i jak z katalogu taniego domu meblowego urządzone, dla podróżnych zdecydowanie przyjaźniejsze. Odjeżdżał akurat pociąg osobowy do Wrocławia z dziwnego peronu drugiego. Dziwnego o tyle, że tablica o nim informująca jako jedyna miała … peron. Za to dworzec autobusowy nic się nie zmienił – przycupnięty, szary, brzydki i obskurny budynek zdaje się jednak prężnie wysyłać pasażerów w siną dal.

Na deptaku zmierzającym ku rynkowi robi się coraz bardziej kolorowo – różowe tutki i czarna ławeczka, jakiś miły pan z porządną beczką wina za plecami, klombiki wciąż siermiężne, ale za to ukwiecone, bachusiki żłopiące, murale ciekawe i podobne Muzeum Ziemi Lubuskiej. Zawiera w sobie parę wystaw stałych i czasowych, ciekawie zorganizowane, z zaangażowanymi pracownicami, które gotowe są to i owo o kolekcjach zdradzić. Gdzieś w piwnicznej głębi budynku Muzeum Wina, które ogląda się, wiele przy tym dowiadując, przy akompaniamencie pojękiwań ofiar z Muzeum Dawnych Tortur. Pani pilnująca miała rację – niektóre dzieci bardzo się tego boją...

Mijając stare kino Nysa, sypiące się, ale chyba wciąż od czasu do czasu funkcjonujące, istniejące od 1925 i pracujące nieprzerwanie aż do roku 2015, po czym sprzedane, jak i Teatr Lubuski, który zaprojektował Oskar Kaufmann, autor również berlińskich Volksbühne i Renaissance-Theater, dochodzi się w linii prostej ze skrętem w lewo przy kultowym barze kawowym Niger do rynku. A na rynku oprócz tym razem pracą się parającego bachuska i regału z książkami, które można sobie wziąć, kapela Bajer rozgrzewa wszystkich tekstem o sex bombie Aleksandrze. Jak oni przygrywają to deszcze przestaje padać!

Niedaleko od rynku wieża Łaziebna zwana też Głodową z XV wieku, choć ta ostatnia stała blisko jako system obwarowań miejskich i została zburzona, najstarszy kościół katolicki św. Jadwigi, czyli konkatedra i jarmarczny kościół Matki Boskiej Częstochowskiej (dawny ewangelicki) oraz filharmonia.

A już dużo dalej i na wzgórzu symbol i ewenement miasta – Palmiarnia. Choć sama zdominowana, jak nazwa wskazuje, przez palmy, nieodzownie jest orędowniczką starej tradycji miasta, które w Polsce i Europie znane jest jako stolica wina. Tutaj uprawia się wciąż winorośl, która skurczona zimnem plącze niewidoczne groniaste kwiatostany i jest jako taka najbardziej na północ wysuniętą uprawą europejską winogron. Wierząc sloganom odczytanym w odwiedzonym Muzeum Wina – "kwaśne, ale własne";-)
Najpierw uprawą zajmowali się zakonnicy i to już w XIV wieku, później możnowładcy, a w końcu pałeczkę przejęli zwykli mieszkańcy, którzy chyba z ogromnej tej radości zainicjowali tradycję hucznie obchodzonego po dziś dzień wrześniowego Winobrania. Bachus rządzi w mieście, choć trochę próbuje sprawę uciszać św. Urban, patron miasta od 2010, który przynajmniej początki fety zagłusza mszami i procesjami z uczestnictwem nabożnych radnych. O efektach należy przekonać się samemu odwiedzając coroczną, miejską, winem płynącą, bibę.

Z Palmiarni widok na miasto jest imponujący. Widać nawet akademik byłej Wyższej Szkoły Pedagogicznej (dziś Uniwersytet Zielonogórski), gdzie wybuchały gejzery tutejszego sławą ogólnopolską się cieszącego kabareciarstwa. W akademiku Vicewersal klub „Gęba” podobno do dziś pielęgnuje chlubne tradycje Dariusza Kamysa i Władysława Sikory, którzy współtworzyli kabaret „Potem”, dla którego „Gęba” była miejscem prób. „Dziadowskie czwartki” - niezapomniane!

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (66)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2016-04-10 13:43
Nie znam stryjenki...aż szkoda!
Bachus w Zielonej Górze to jak krasnale we Wrocławiu . Mała różnica polega na procentach w głowie. Najbardziej zabawny to Bachus z beczką -jakże on silny!
 
BPE
BPE - 2016-04-10 14:25
no właśnie ......ja jakoś nigdy tej stryjenki nie odwiedziłam......
 
mamaMa
mamaMa - 2016-04-10 15:31
Trzeba koniecznie do stryjenki wpasc - ma jeszcze wiele innych atrakcji w zanadrzu. Tutaj to jak jeden tylko podwieczorek przy cieplej herbatce z pradem;-)
 
pamar
pamar - 2016-04-11 10:42
Ależ trafne porównanie!
 
marianka
marianka - 2016-04-24 10:16
"Kwaśne, ale własne!' - naprawdę? Jeśli tak, to już kocham Zieloną Górę za dystans do siebie! Czad!
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 12.5% świata (25 państw)
Zasoby: 833 wpisy833 3360 komentarzy3360 9367 zdjęć9367 1 plik multimedialny1