Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2019    Piramida w Brandenburgii
Zwiń mapę
2019
23
lut

Piramida w Brandenburgii

 
Niemcy
Niemcy, Garzau
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3749 km
 
Pałac w Garzau wygląda, jakby już na początku XX wieku wiedział, że zbliża się jutrzenka socjalizmu. Zalany słońcem dostojnie pochyla się nad maluczkimi. Fasada zaprojektowana z rozmachem, ozdobiona kolumnami, zwieńczona czterospadowym dachem, odwrócona do ogrodu, który wciąż zdobią stare latarnie politycznego systemu minionego wieku. Gdy w 1910 roku spłonął dwór znajdujący się na tym kawałku ziemi, jej właściciel Paul von Rohrscheidt zlecił architektowi Herrmannowi Dernburgowi wybudowanie pałacu. Przy tym nazwisku nie dziwi jego neoklasycystyczny, z rozmachem wykonany styl. Dernburg projektował budynki w nowej, surowej i klockowatej konwencji , m.in. Powszechny Dom Towarowy dziś Dom Handlowy Renoma we Wrocławiu jest jego dziełem.

W pałacu do 1946 roku rezydował syn Paula – Hans von Rohrscheid, który rozbudował włości m.in. o gorzelnię. Owiana tajemnicą jest historia 24 Żydów, którzy w latach 1939-43 mieli dla von Rohrscheida przymusowo pracować. Podobno politycy gminy do dziś nie odpowiadają na pytania o ten fakt, mieszkańcy twierdzą, że nic nie wiedzą, tylko parę najstarszych osób potwierdza tamtą przymusową obecność. Sam Hans był żydowskim mieszańcem pierwszego stopnia, którego jednak nie szykanowano, gdyż jego rolnicza produkcja była potrzebna na wojennym rynku. Żydzi mieli zostać wywiezieni w akcji „Fabryka” do obozów zagłady, a Hans wywłaszczony i pod koniec marca 1946 roku trafił do więzienia w Eberswalde pod zarzutem wykorzystywania przymusowej siły roboczej. Uratował go sam... Tomasz Mann. Otóż żona Manna, Katia Mann, była córką ciotki Hansa i gdy dowiedziała się o więziennym losie członka rodziny, to Mann napisał pismo do szefa sowieckiej administracji militarnej z zaświadczeniem, że ten jako półżyd doświadczał szykan w hitlerowskich Niemczech i nie brał udziału w atakach na aliantów. 21 lutego 1947 roku 67-letni Hans został uwolniony i do 1963 roku żył w małym mieszkaniu w Rehfelde niedaleko Garzau.

A sam pałac był po 1979 roku miejscem kształceń i ferii dla pracowników Wschodnioberlińskiego Magistratu. Od 2008 należy do bogatego Rosjanina, który wystawił go na sprzedaż. Do dziś nie znalazł się nikt chętny. Rosjanin rzadko tutaj bywa, pałac zamknięty jest na cztery spusty i szczelnie ogrodzony, niestety, nie udostępniony do zwiedzania. Kryje jednak w sobie, a raczej obok siebie, jeszcze jedną perełkę.

W 1779 roku przybył do znajdującego się tutaj gospodarstwa pruski oficer, topograf i kartograf Friedrich Wilhelm Carl von Schmettau, który nabył włości z pewnym zamierzeniem. Pięć lat później w pięknym angielskim parku z jeziorami, mostkami, winnicą i malowniczymi grupami drzew von Schmettau wybudował piramidę, która według najbardziej znanej do dziś wersji miała być mauzoleum. Według innych pogłosek piramida została tak zaprojektowana, że mogłaby służyć do kartograficznych obserwacji. Na przykład można rozpoznać w niej linie, które nie tworzą wprawdzie jednej osi, ale w przedłużeniu wskazują na wieże kościelne sąsiedniej miejscowości.
Egipskie i ówcześnie modne wpływy są za to w obiekcie doskonale widoczne. Wysoka na 44 pruskich stóp (13,80 metrów) na kwadratowym rzucie, otynkowana polnym kamieniem, z jasnym portalem z piaskowca posiadała alegoryczne figury i malunki ścienne, które się niestety nie zachowały. Wewnętrzna średnica i wysokość hali głównej są identyczne (5,9 metrów) i tworzą tzw. harmonię przestrzeni – podobnie jak w rzymskim Panteonie. Architekt piramidy nie jest znany, ale przypuszcza się mocno, że mógł nim być Carl Gotthard Langhans – twórca Bramy Brandenburskiej. Piramida jest dziś największą taką z kamienia polnego w Niemczech.
I prawie jej już nie było. Gdy posiadłość została w 1802 roku sprzedana popadła wraz z otaczającym ją parkiem w zapomnienie. Sam park miał być według opisów badacza przyrody Georga Forstera miejscem pięknym i uduchowionym. Graf von Schmettau natchniony wyspami Pacyfiku wybudował w nim drewniany dom kąpielowy, który, podobnie jak Tahiti, był „świętym miejscem natury”. Kolejni właściciele nie dostrzegli inspirujących walorów parku, który zarastał i dziczał, a z piramidy pozostały nędzne resztki. W 2000 roku zawiązało się towarzystwo „Piramida i park pałacowy Garzau”, które doprowadziło do odbudowy niezmiernie ciekawego obiektu. Chwała im za to. Na winnym wzgórzu, otoczona wysokimi drzewami, z własną historią utrwaloną na tablicach jest ciekawostką na dużą miarę w tych okolicach. Istnieje możliwość wejścia na jej szczyt, która ograniczona została dwiema tabliczkami tego zabraniającymi. Ruch turystyczny jest nieduży, naród niemiecki już nie taki bojaźliwy i przepisów się trzymający, więc z góry dobiegają radosne okrzyki i pstrykają aparaty. Perełka brandenburska.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (11)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
stock
stock - 2019-04-07 09:05
Nawet łańcuchem nie ogrodzili to po co te tabliczki? :) A piramida fajna. Swoją drogą ciekawe czy jest taki region, w którym nie ma piramid?
 
mamaMa
mamaMa - 2019-04-07 09:33
Na czasie bez lancuchow. I chyba uklon w strone poluznienia niemieckich obyczajow, a i mentalnosci;-)
 
marianka
marianka - 2019-04-07 21:40
Arcyciekawe!
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 17% świata (34 państwa)
Zasoby: 1277 wpisów1277 5141 komentarzy5141 19179 zdjęć19179 1 plik multimedialny1