W drodze do Parku Krajobrazowego Habichtswald zaglądamy do pałacu Landau, miejsca, w którym w XVII wieku wychowywało się 25 dzieci księcia Krystiana Ludwiga von Waldecka. 14 z nich pochodziło z jego pierwszego małżeństwa z Anną Elżbietą von Rappoltstein i to one są przodkami istniejącej do dziś arystokratycznej rodziny Waldeck-Pyrmont. Anna miała 14 lat, gdy wychodziła za mąż, a 32, gdy zmarła po 15 ciążach. 11 kolejnych dzieci pochodziło z drugiego małżeństwa z Johannettą Idstein-Nassau. Johannetta zawarła małżeństwo mając 23 lata, a zmarła w wieku 76 lat przeżywając męża o 27 lat.
W XX wieku pałac był przez 11 lat siedzibą wyższej szkoły rolniczej, a przez 64 lata (1948-2012) domem spokojnej starości. Współcześnie przekształcony w hotel Brunnenhaus otoczony jest pięknym parkiem. Na brzegu zamkowej studni siedzi dziewczyna z koroną na głowie. Na jednej stopie ma założony bucik na obcasie, drugi stoi obok niej. Po drugiej stronie żaba, również w koronie, wyciąga do niej łapy, a dziewczyna zdaje się wrzucać złotą kulę na kratkę osłaniającą otwór studni. Zaklęty w rzeźbie baśniowy moment.
W Parku Krajobrazowym Habichtswald wyruszamy na szlak prowadzący na wzgórze Schauenburg, na którym w zamierzchłych czasach znajdował się zamek. Zostało po nim wspomnienie, na jego miejscu stoją dziś cztery drewniane trony, z których można podziwiać okolicę. Park znajduje się na trasie Niemieckiego Szlaku Baśniowego, wytyczono więc parę dróżek adekwatnie je nazywając. A w malutkiej miejscowości Schauenburg odkrywamy Strażnicę Baśni (Märchenwache) – niewielkie centrum kulturowe, w którym opowiada się bajki i zajmuje nimi na wszelkie możliwe sposoby. Jest wprawdzie zamknięte, już późno, gdy tam docieramy, ale przed wejściem możemy jako odbicie w tafli wody poczytać baśń „Wodnica”:
Pewnego dnia w czasie zabawy do studni wpadło rodzeństwo, brat i siostra. Na jej dnie dzieci spotkały wodnicę, która uwięziła je i zmuszała do pracy, źle przy tym karmiąc. Gdy pewnej niedzieli wodnica poszła do kościoła, dzieci wykorzystały jej nieobecność i uciekły. Gdy ta wróciła, od razu wyruszyła za nimi w pogoń. Dzieci dostrzegły ją z daleka. Najpierw dziewczynka rzuciła za siebie szczotkę, z której wyrosła wielka góra najeżona kolcami. Wodnica z trudem się przez nią przedarła. Wtedy chłopiec rzucił grzebień, z którego wyrosła góra najeżona tysiącem zębów. Jednak i ją wodnica pokonała. Wtedy dziewczynka rzuciła za siebie lusterko. W tym miejscu wyrosła góra tak śliska, że wodnica nie była w stanie się na nią wdrapać. Zawróciła do domu po siekierę, by porąbać przeszkodę. Gdy wróciła dzieci były już jednak daleko i ona, niepyszna, wróciła do swojej studni.