Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Oni, mijani    Jestem z domu dziecka...
Zwiń mapę
2026
18
kwi

Jestem z domu dziecka...

 
Niemcy
Niemcy, Leppin
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 50499 km
 
Sabine stoi przed pałacem Leppin i uśmiecha się szeroko. Pręży pierś, dumnie patrzy w kamerę.

Miała czternaście lat, gdy przyjechała tu pierwszy raz.

„Jestem z domu dziecka“.

Słowa, które w mojej młodości napawały mnie przerażeniem i powodowały paraliż. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak można żyć i dorastać bez rodziny, bez mamy i taty. Jak smutne musi być kładzenie się w obcym łóżku i przytulanie do obcych ludzi. Nie wiedziałam wtedy, że każde łóżko wcześniej czy później staje się „własne“. Że człowiek szybko zawłaszcza skrawek podłogi, na którym żyje. Że ogarnia kąty i oswaja zakamarki. A obcy ludzie bywają lepsi od swoich.

Sabine mówi, że miała piękne dzieciństwo. Wychowawcy byli dobrzy, dbali o nich, organizowali święta, urodziny, uroczystości. Ciepło wspomina ten czas.

„Nie wiem, jak się tam znalazłam”.

Nie zna swoich rodziców. Nic o nich nie wie. Według niej wychowawcy w socjalistycznych czasach nie mogli zdradzać takich tajemnic. Mówi, że niektórzy dorośli uciekali za granicę, a według systemu byli zdrajcami. Po jego upadku nie szukała ich. Nie interesowało jej to. Była szczęśliwa.

Gdy miała trzynaście lat, dowiedziała się, że ma o trzy lata starszą siostrę. To przez nią, a raczej dla niej, przyjechała do pałacu Leppin. Wtedy mieściły się tu internat i szkoła. Zawsze chciała pracować ze zwierzętami, więc wybrała owce. Pokazuje dawną owczarnię.

Gdy skończyła szkołę, przeniesiono ją do nieistniejących już baraków na skraju wsi. Mieszkali tam ci, którzy nie mieli rodziny. Kiedy baraki wyburzono, wróciła do pałacu, który na czas remontu musiała opuścić i zamieszkać w kuchni. Spędziła tam dwa lata.

Dziś jest na emeryturze. Mieszka w budynku obok pałacu – tym, przed którym zaparkowaliśmy. W trakcie rozmowy na posesję wjeżdża samochód. „To właścicielka” - mówi Sabine. Na początku lat dziewięćdziesiątych kupiła z mężem pałac za bezcen, ale remont kosztował krocie. Jak mówi Sabine, stać ich było, bo mają wiele firm. Pałac podzielił się na część dla lokatorów, właścicieli i zarządcy. Sabine również wynajmuje od nich swoje mieszkanie. Lubi tu być. To wioska, ale nie wyobraża sobie innego miejsca na ziemi.

Moje dzieci mają oczy jak spodki. Wiem, co czują i o czym myślą. I wiem, że jeszcze chwila, jeszcze moment, a zrozumieją, że strach ma wielkie oczy. Że człowiek ma niezwykłą zdolność adaptacji.

Sabine pozuje do zdjęcia na tle pałacu. Uśmiecha się serdecznie, bez żalu. Patrząc na nią, trudno uwierzyć, że przyjechała tu jako czternastolatka z domu dziecka. Że to miało być tymczasowe, a zostało na zawsze. Na zdjęciu Sabine wypełnia sobą cały widoczny świat, pałac niknie za szpalerem wiosennie zazielenionych drzew.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (1)
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 19.5% świata (39 państw)
Zasoby: 1563 wpisy1563 5806 komentarzy5806 25641 zdjęć25641 1 plik multimedialny1