Cumulusy w Rzymie to tło dla strzelistych pomników i kościelnych wież. A grobowce w podziemiach – tło naszej krótkiej tutaj obecności.
Kolumna pokoju przed Bazyliką Matki Bożej Większej (Santa Maria Maggiore).
Pierwsza, czternastometrowa, pochodzi z antycznej Bazyliki Maksencjusza. W 1612 roku na zlecenie papieża Pawła V zwieńczono ją figurą Matki Bożej z Dzieciątkiem. Czyli trochę cumulusowa, uformowana na potrzeby władzy.
A bazylika Santa Maria Maggiore, jedna z czterech bazylik papieskich, ma najwyższą dzwonnicę w całym Rzymie – siedemdziesiąt pięć metrów wysokości.
Na zdjęciu można je przedstawiać, jak się chce. Mamiąc perspektywą zmieniać ich proporcje, podważać rekordy, zamienić miejsca w rankingach.
Rzym jak z plasteliny.
I grobowce mroczne.
Nad nimi rozświetlone Koloseum, otoczone dla mnie murem nie do przebicia. Instynkt każe omijać krwawą atrakcję jak najszerszym łukiem. Może dlatego bliższe są kościelne podziemia?
Bazylika z grobami sióstr Prassedy i Pudencjany oraz kośćmi około 2300 wczesnochrześcijańskich męczenników. A pomiędzy nimi droga prowadząca do ozdobionego geometrycznymi wzorami ołtarza.
I błogosławiony Angelo Paoli w szklanej trumnie w kościele San Martino ai Monti. Mężczyzna z woskową maską, pod którą kryją się kości i wysuszone tkanki miękkie. Uformowana powłoka doczesna imitująca nieśmiertelność.
Rzym giętki.
Stary i młody. Powleczony patyną i wyremontowany.
Fasada domu, jak obraz Kleego czy Picassa.
Żywy Rzymianin roztańczony na chodniku przed Forum Romanum. Jakby zawisł w przestrzeni między starożytnością i wiekiem współczesnym. Szczupły, starszy, o ciele młodego węża i białych włosach. Dyskoteka ponadczasowa.
Monumentalny pomnik narodowy Vittoriano to widok jak z pocztówki.
Amfory na cokole-dzwonie w parku del Colle Oppio jak przystawka.
Wolny na tle Koloseum gołąb jak aperitif.
Stary czerwony samochód na pasach odurza jak słodki deser.
Późny wieczór we wnętrzu monumentu Viktora Emanuelsa II. Kobieta z przykurczonymi nogami pod brodą ma wąskie, zaciśnięte usta. Niedaleko niej Figura z gwiazdą – nogi też zgięte, ale swobodniejsze, na nich metalowa płyta. Za to głowa bezwładna, jakby odcięta ciosem gwiazdy w kark. Mimmo Paladino i jego wyrzeźbieni świadkowie innej epoki.
Rzym skamieniały.