Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2019    Big City Life
Zwiń mapę
2019
30
lis

Big City Life

 
Włochy
Włochy, Roma
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 31989 km
 
Kiedy faszystowskie władze przebudowywały Rzym i od drugiej połowy lat 20. minionego wieku wyburzały historyczne kwartały wokół Placu Weneckiego i Koloseum pod budowę monumentalnych alei (np. dumę miasta Via dei Fori Imperiali) wielu mieszkańców wysiedlono na dalekie peryferie, między innymi do Tor Marancia. Przez następne dekady trafiali tu przede wszystkim ubodzy rzymianie, ludzie pozbawieni mieszkań, a później migranci. Glina i drewno, brak infrastruktury, podmokły teren, regularnie zalewany podczas deszczów i podtopień.

Czyli „Szanghaj” – wszechobecna wilgoć, przeludnienie, bieda i gęsta zabudowa.

Po wojnie prowizoryczne domy rozebrano, a w ich miejsce zaczęto wznosić bloki mieszkalne. W pierwszym osiedlu zamieszkały setki rodzin. Do nich dołączali migranci z południowych regionów Włoch i powstała mieszanka wybuchowa – codzienność naznaczona bezrobociem i walką o przetrwanie. Między szarymi, anonimowymi blokami dochodziło do konfliktów i przestępstw, a dzielnica cieszyła się wątpliwą sławą miejsca niebezpiecznego. Zdawało się, że o dawnych mieszkańcach centrum Rzymu zapomniały nie tylko rzymskie władze, ale i cały świat.

Przełom przyszedł w 2015 roku. Wtedy rzymskie stowarzyszenie kulturalne 999Contemporary wpadło na rewolucyjny i rewelacyjny pomysł – przy wsparciu fundacji miejskich i prywatnych darczyńców postanowiono wlać w osiedle życie poprzez sztukę. I tak narodził się projekt „Big City Life”.

Dzielnicy i jej mieszkańcom nikt niczego z góry nie narzucał. Najpierw skontaktowano się z nimi i zaproszono do współpracy. To oni mieli zdecydować, co chcieliby zobaczyć na swoich blokach. A potem artyści uliczni z dziesięciu krajów pokryli fasady jedenastu budynków mieszkalnych 22 monumentalnymi dziełami.

Około 760 litrów farby i niemal 1000 sprayów.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w tym wypadku pędzli, do dzielnicy zawitało wielkomiejskie życie. Nie tylko wypiękniała, lecz także pojawiła się na turystycznych trasach.

Na ścianach znalazły się osobiste historie mieszkańców, intymne szczegóły i rodzinne tragedie na tle rzymskiej i włoskiej kultury oraz historii.

„Il Peso della Storia” (Ciężar historii) autorstwa Franco Fasoli o pseudonimie Jaz, argentyńskiego artysty streetartowego, to dwie splecione w uścisku zapaśnicze postacie, jedna z maską lwa. Ten pierwszy, pilotażowy mural projektu przełamał lody nieufności. Dwie postacie, z których jedna niesie drugą na plecach, stają się symbolem niewidzialnego ciężaru, jaki na swoich barkach dźwiga dzielnica i jej społeczność. Bolesna pamięć historyczna, polityczna niesprawiedliwość, gorzkie echo zwycięstwa niszczącej jednostkę ideologii i trudy znoszenia losu, który zdaje się być nie do zmienienia i nie do pokonania. I choć w pierwszym momencie scena może wyglądać jak pojedynek, jak walka, tak naprawdę pokazuje zaufanie zawodników, gdy jeden musi oprzeć się na drugim, żeby wyjść z tej sytuacji cało. Jak mieszkańcy, którzy od 1933 roku trwają w takim błędnym uścisku walki, ale i solidarności, i więzi.

„Nostra Signora di Shanghai” (Nasza Pani z Szanghaju) autorstwa artysty Mr. Klevra. Tutaj Madonna symbolizuje Rzym – surowy, dumny i potężny - a Dzieciątko Jezus uosabia dzielnicę Tor Marancia, czule wtuloną w matczyną opiekę, z nadzieją na uwagę i ratunek przed marginalizacją.

„Veni Vidi Vinci” autorstwa francuskiego duetu Lek & Sowat – tytuł przywołuje Leonarda da Vinci i przetwarza słynną sentencję Juliusza Cezara „Veni. Vidi, vici” na potrzeby współczesnego osiedla.

„Natura Morta” (Martwa Natura) autorstwa australijskiego artysty Reki – z jednej strony klasyczny nurt w historii sztuki, hołd oddany tradycyjnemu malarstwu europejskiemu i dekonstrukcja klasycznych motywów, złożonych na nowo w kubistyczną, geometryczną kompozycję, z drugiej – inspiracja naturalnym światłem i cieniem sąsiednich budynków. Ziemista paleta barw wtapia monumentalny mural w przestrzeń podwórka i nadaje mu organiczny charakter.

„Hic sunt adamantes” (Tutaj są diamenty) autorstwa Diamonda przywołuje estetykę plakatów przełomu XIX i XX wieku, kojarzącą się z twórczością Alfonsa Muchy. Śpiąca kobieta trzymająca w dłoni drogocenny kamień to metafora Rzymu – uśpionego, pięknego miasta, nieruchomego, a zarazem pełnego bogactwa sztuki i historii. Tytuł nawiązuje do łacińskiej sentencji „Hic sunt leones” (Tutaj są lwy), którą na starożytnych i średniowiecznych mapach oznaczano nieznane, dzikie i niezbadane terytoria. Zamiast lwów – diamenty, nawiązanie do pseudonimu artysty, ale przede wszystkim ukłon w stronę mieszkańców osiedla.
Mural „Io Saro” (Ja będę) australijskiego artysty Guido van Heltena, powstał na podstawie starego, czarno-białego zdjęcia autorstwa XIX-wiecznego włoskiego malarza i fotografa Francesco Paolo Michettiego. Guido wyszukiwał takie fotografie, żeby tchnąć w uwiecznionych na nich ludziach nowe życie i wywołać poczucie nostalgii. Tytuł muralu nawiązuje do dramatycznych losów tutejszych mieszkańców. Dumne spojrzenie dziewczynki i jej manifest – „ja będę”, „przetrwam” - przypominają o tożsamości i odporności jednostki i lokalnej społeczności. Mimo wszystko. Mimo z góry narzuconej historii.

„Spettacolo, Rinnovamento, Maturità” (Spektakl, Odnowa, Dojrzałość) amerykańskiego artysty Gaia (Andrew Pisacante). Na prośbę mieszkańców powstała pomarańcza, żartobliwie nawiązująca do nazwy dzielnicy – Tor Marancia brzmi podobnie do arancia, czyli właśnie pomarańczy. Murowana rzeźba z kolei nawiązuje do posągów ze Stadio dei Marmi, co przywołuje architekturę i ideologię włoskiego faszyzmu lat 30. A znajdujący się na samym dole muralu budynek to jego wizerunek sprzed renowacji – obraz architektonicznej transformacji osiedla. Mało widoczna ryba wyraża podmokłość terenu i regularne podtapianie domów przez wylewającą rzekę. Nazwę muralowi nadali sami mieszkańcy – na jego pytanie jak opisaliby najlepiej to, co widzą, najczęściej padały właśnie te trzy słowa – spektakl, odnowa i dojrzałość.

„Percezione” (Percepcja) portugalskiego artysty Alexandre Farto o pseudonimie Vhils – po licznych rozmowach artysty z mieszkańcami powstał portret młodej dziewczyny, który symbolizuje codzienne, anonimowe twarze, tworzące tożsamość społeczności robotniczej dzielnicy. Spokojne spojrzenie ma zatrzymać przechodnia. Artysta, wykorzystując dłuta, pneumatyczny młot i drobne eksplozje do skuwania tynku, wydobył obraz z głębszych warstw muru. Miasto to historyczne archiwum. Ludzkie losy to miejska tkanka, więc portret jakby wyłaniał się bezpośrednio ze ściany bloku.

„Elisabetta” – geometryczne wzory wpisane w kształt ludzkiej dłoni, mikro- i makrokosmos. Inspiracją i pierwowzorem była dłoń jednej z mieszkanek tego osiedla, Elisabetty Pedriacci, która chorowała na Alzheimera.

Inne prace, jak „A Carlo Alberto 93 colori” (Dla Carlo Alberto 93 kolorów) – osobista dedykacja dla jednego z mieszkańców, „Cascata di parole” (Wodospad słów) - wizualne przedstawienie żywej rozmowy dwojga sąsiadów, którzy przekrzykiwali się z okien na różnych piętrach budynku, czy „Alme Sol Invictus” - przesłanie dla mieszkańców. Starożytny kult słońca, które zawsze wschodzi, staje się przypomnieniem dla lokalnej społeczności, by nigdy się nie poddawać.

Najbardziej wymownym muralem jest „Il Bambino Redentore” (Dziecko Odkupiciel) autorstwa Setha, przedstawiający chłopca o imieniu Luca. Stoi na kolorowej drabinie, pod jego stopami leżą kredki, jakby porzucił je nagle, bo coś go zaciekawiło. Wychylając się poza fasadę, sięga głową nieba, a chmury zdają się tworzyć nad nią aureolę.

Luca mieszkał w tym budynku. Zginął na terenie osiedla w wyniku nieszczęśliwego wypadku podczas gry w piłkę nożną z kolegami. Mieszkańcy poprosili artystę o jego upamiętnienie. Pamięć o chłopcu stała się jednym z najbardziej przejmujących elementów projektu – historią utraconego życia, ale też wyobrażeniem przyszłości, której nie zdążył przeżyć.

A jednak Luca nie zniknął. Wciąż tu jest - wspina się i dosięga świata, który był dla niego nieosiągalny.

Jedno osiedle, a tyle obrazów. Tyle historii, które jeszcze niedawno pozostawały zamknięte za szarymi fasadami. Dziś wychodzą na zewnątrz – ogromne, kolorowe, widoczne z daleka.

Okrutna historia, o której nie mają pojęcia turyści odwiedzający spektakularne centrum Rzymu, beznadzieja egzystencji w miejscu, które nie zostało nawet zaadaptowane na potrzeby przesiedleńców, i sztuka, która nie cofa historii, ale potrafi zmienić sposób jej przeżywania.







 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 20% świata (40 państw)
Zasoby: 1579 wpisów1579 5806 komentarzy5806 25988 zdjęć25988 1 plik multimedialny1