Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2010    Strach się bać
Zwiń mapę
2010
17
sie

Strach się bać

 
Polska
Polska, Łęczyca
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 5731 km
 
Prastare dzieje słowiańskiej duszy. Polskość, która nie taką się zrodziła. Gród, osada księżnej Salomei, wdowy po Bolesławie Krzywoustym, stolica księstwa łęczyckiego.
Kazimierz Wielki w młodości podróżując do siostry na Węgry przyglądał się z zachwytem murowanym miastom i wspaniałym gmachom. Zapragnął tego i dla swojego kraju. Temperament u niego był gorący, namiętny, zapalczywy, za co przyszło mu zapłacić, ale dzięki tym cechom charakteru uczynił Polskę murowaną i zostawił ją urządzoną, bogatą i silną. Zamek królewski w Łęczycy to jego dzieło. Budowla obronna na sztucznym wzniesieniu, z czerwonej cegły, odbywały się tu sejmy, więziono jeńców po bitwie pod Grunwaldem. Trawiony potem przez stulecia klęskami typu: pożar, zaraza, wrogie napaści, popadł w XVIII wieku w ruinę. Zabezpieczenie jej przez władze pruskie niewiele pomogło, ludność wykorzystywała materiał budowlany na swoje potrzeby. Dopiero wiek XX zamkiem się odpowiednio zajął.
Dzieje w efekcie zadowalające, diabelski młyn przekornej historii. Raz na wozie, raz pod, a Boruta się cieszy i demonicznie zaśmiewa na zmianę z kipiącą szaleńczą furią wściekłości.
Słynny mieszkaniec Łęczycy, jej dolnych zamkowych partii.
Szlachcic tumski z długimi, czarnymi, spiczastymi wąsami, o czarnych oczach, odziany w bogaty kontusz i takąż czapkę, które to ubranie diabelskie atrybuty zakrywały. Przystojny i uwodzący zacne dusze. Choć i ptaszyskiem się na moczarach ukazywał i rybą z rogami w Bzurze bywał i rumakiem nocą po polach galopował, sową się w blasku księżyca mądrzył, a pod postacią młynarza dobre czyny na poczet ewentualnej łaskawości dokonywał. Błyskał ogniem, czarcim sprytem, przebiegłością i nadludzką siłą imponował i znikał jak zjawa niewiarygodna.
Diabła z niego zrobiono. Być może jednak tylko człowiekim był, a zbiegi okoliczności, ludzka potrzeba bohaterów, cudów i nadprzyrodzoności, ślad w nas jakiś światów oderwanych, z tego szlachcica czarta zrobiły. Pomógł królowi Kazimierzowi, gdy ten utknął w karecie na mokradłach, pieniądze powierzone w chwili słabości zagarnął i tak się legendy rozwinęły.
Być może jednak to bóstwo słowiańskie, leśne, bagniste, w które w tamtych zamierzchłych czasach wierzono i którego się o zmroku bano. Słowo sosna po staropolsku to boruta, a wiara tak silnie zakorzeniona żyje zmieniana biegiem historii i religii w nas do dziś...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (6)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 13% świata (26 państw)
Zasoby: 1001 wpisów1001 4179 komentarzy4179 12254 zdjęcia12254 1 plik multimedialny1