Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2016    Brandenburska perełka
Zwiń mapę
2016
28
sie

Brandenburska perełka

 
Niemcy
Niemcy, Neuhardenberg
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 7338 km
 
Neuhardenberg oślepia. Niezwykłość bieli podkreślonej ostrym dziś słońcem każe mrużyć oczy i zasłaniać je okularami. Niesamowity jest ten kolor w Brandenburgii, zielonej o tej porze roku. Przestrzeń szerokiej alei, przy której rząd olśniewająco śnieżnych budynków ukoronowanych gustownym pałacem, za którym rozpościera się park stworzony przez samego Hermanna von Pückler-Muskau przy pomocy Petera Josepha Lennego.

Neuhardenberg powstał według planów znanego nam już Schinkla na pogorzelisku strawionej przez pożar miejscowości o nazwie Quilitz. Wybuchła 9 czerwca 1801 pożoga strawiła połowę osady, więc młody i zdolny architekt miał pole do popisu, które udało mu się niezwykle zagospodarować. Rozmach i przestrzeń, które zapierają dech w piersi do dziś.

Quilitz został sprzedany w 1811 roku Koronie, która to w postaci Fryderyka Wilhelma III podarowała je zasłużonemu pruskiemu urzędnikowi Karlowi Augustowi von Hardenbergowi (doprowadzając do pokoju z Francją umożliwił Prusom III rozbiór Polski, uwłaszczył chłopów oraz przeprowadził sekularyzacje dóbr kościelnych). Ten zamienił jego nazwę na Neu-Hardenberg zgodnie z odczuwaną przez siebie samego ważnością. Gdy w 1822 roku umierał na obczyźnie, w Genui, tęsknił za swoim domem. Zmarli w tamtych czasach chowani byli z reguły tam, gdzie dopadł ich smutny los, jego życzeniem jednak było, by przynajmniej serce powróciło do brandenburskiej ziemi. Skamieniałe po dziś dzień schowane jest w ołtarzu kościoła Schinkla. Trzeba odważnie udać się w miejsce, w którym z reguły stoi pastor, gdzie uchylone drzwiczki i tablica czekają na ciekawskie oczy turystów. Podświetlony organ promieniuje tą nabytą twardością i politycznych uczuć i miłości do swojej ziemi. Prochy polityka udało się sprowadzić i one śpią spokojnie na tyłach pięknego kościółka.

Neu-Hardenberg miało jeszcze jednego ważnego człowieka za pana i władcę – Carl-Hans von Hardenberg był oficerem, który jako uczestnik akcji Walküre, mającej za cel zabicie Hitlera w zamachu 20 lipca 1944 roku, nieudanej zresztą, próbował w bibliotece pałacowej popełnić samobójstwo w obliczu przybyłego zabrać go na przesłuchanie gestapo. Próba również się nie powiodła i von Hardenberg znalazł się w obozie Sachsenhausen, w którym miał doczekać się egzekucji. Uratowany przez czerwonoarmistów wrócił do rodzinnej miejscowości, gdzie nowa władza pozbawiła go majątku. Uciekł z rodziną do Getyngi, gdzie zmarł w 1958 roku. Ówczesna władza DDR nie zgodziła się na pochowanie urny na rodzinnym cmentarzu, musiał czekać do 1991 roku, gdy to potomkowie pochowali go wraz z żoną obok przodków.

W międzyczasie Neu-Hardenberg zamieniło się w Marxwalde, a pałac w szkołę. Powstał kombinat rolniczy i zajaśniała jutrzenka socjalizmu. Prężyło się rolnictwo i ginęła własna inicjatywa. Jasny plan architektoniczny pruskiej gwiazdy Schinkla zapyział i skostniał ideą lekko zmarnowaną, bo zbezczeszczoną. Gdy Marx musiał ustąpić miejsca nadchodzącym zmianom wszystko wróciło do starych porządków – Neuhardenberg zgubiło jedynie myślnik, a arystokratyczna rodzina odsprzedała zwrócony majątek finansowej grupie niemieckiej Sparkassy, która o brandenburską perełkę zadbała jak nikt – uroczyste oddanie pieczołowicie wyremontowanego kompleksu pod postacią luksusowego hotelu, wytwornej restauracji i pałacu jako zabytku nastąpiło w 2002 roku w obecności prezydenta Niemiec Johannesa Raua. Do dziś lubią spotykać się tutaj politycy, ale i kultura rozkwita na adekwatnym poziomie, najlepsi muzycy, aktorzy i dzieła rozbrzmiewają a to w pałacowych, a to w kościelnych murach.

Tutaj jest cudownie i nawet nadmierna egzaltacja jest w tak olśniewającym obliczu wybaczana – proszę koniecznie spróbować pieczonego sera koziego na ciepłych brzoskwiniach, z ziarenkami zielonego pieprzu, orzechami włoskimi i truskawkami otulonymi zapachem orzeźwiającej mięty. To podobno najlepszy ser Niemiec – z przyjemnością donoszę, że nie ma sobie równego!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (28)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
mirka66
mirka66 - 2016-09-04 09:53
Pięknie tam.
 
danach
danach - 2016-09-04 19:48
Piękny kompleks, a ser na ciepłych brzoskwiniach brzmi nieźle :)
 
marianka
marianka - 2016-09-04 22:36
Wspaniałość!
 
BPE
BPE - 2016-09-06 10:44
do takiego sera się skutecznie zraziłam po Gruzji (kłopoty po każdym spożyciu) ........ widać mi nie dane
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 12.5% świata (25 państw)
Zasoby: 833 wpisy833 3360 komentarzy3360 9367 zdjęć9367 1 plik multimedialny1