Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2016    Stalowe serce Słowacji
Zwiń mapę
2016
02
sie

Stalowe serce Słowacji

 
Słowacja
Słowacja, Košice
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 5643 km
 
Ogromne mieszkanie z portalu airbnb ma jedną wadę – nie posiada ani zasłon, ani firanek. Sierpniowe słońce radośnie wydostające się zza największego kościoła Słowacji razi w zamknięte oczy. Być może wakacyjny powrót do rytmu życia w zgodzie z naturą wcale nie jest taki zły. Olśnione wyrazistym światłem piękne kamienice są każdego wczesnego wstawania grzechu warte. Koszyce mają smak słodyczy i kawy z rozkosznie spienioną mleczną pianką. Tutaj chce się kosztować karmelu i rozpuszczającej się przeciągle wykwintnej czekolady. Rozśpiewana fontanna roztacza aurę dostojnej klasyki, a kelnerzy licznych kawiarni i restauracji – nonszalancji urlopowej. Słowackie twarze urozmaicone są cygańską śniadością, a kapitalistyczny pomysł na życie fantazją aranżacji wnętrz.

To drugie co do wielkości słowackie miasto, które ma węgierskie korzenie, prezentuje się zjawiskowo dzisiejszego wtorkowego poranka. Przede wszystkim muzyczna fontanna, klasycznym utworem przenosi turystę w wiedeńskie nastroje z widokiem na eklektyczny gmach teatru, w którym do 1816 roku grało się wyłącznie w języku niemieckim.
Zresztą – historia miasta to plecionka zmiany państw, a przez to współistnienia narodowości węgierskiej, niemieckiej, słowackiej, polskiej, żydowskiej, ukraińskiej, cygańskiej, rosyjskiej, jak i wyznań religijnych, które reprezentanci wymienionych grup ze sobą wnosili. Teatr jako miejsce kulturalne owe zmiany odzwierciedla i od niemieckości przeszedł na węgierskość, by w końcu pozostać Teatrem Państwowym Słowacji. Oprócz niego istnieje tutaj jeszcze pięć innych, w tym cygański. Wracając jednak na plac między katedrą św. Elżbiety a teatrem warto przysiąść o poranku i zasłuchać się w nieśmiertelnie piękną muzykę klasyczną, której wtóruje plusk wody i gruchanie gołębi.
Śniadanie koniecznie trzeba spożyć w zjawiskowo prezentującym się hotelu i kawiarni Slavia, z obszerną salą i idealnie obsługującym kelnerem. Nienachalność połączona z wyostrzoną uwagą na zaspokojenie wybornych zachcianek sennych jeszcze gości. Parę kroków dalej przy pięknym i skromnym kościółku odsłania się uliczka, która przy nocnych ciemnościach nie zapowiadała tak sielankowego widoku zwieńczonego socjalistycznym blokowiskiem. Pub pod Kogutem wyglądał wczoraj również inaczej, poranny koloryt jest zaskakująco przyjemny i kojący. To uliczka artystyczna i pięknie ozdobiona, stara, choć ożywiona wiekiem XX-tym i wspomnianym systemem idealności.

Wracając do torów tramwajowych, przebiegających wprawdzie przez ścisłe centrum, ale pozbawionych tramwajów, cieszymy się rozlanym po obszernym placu słońcem, które wydobywa i wyostrza piękno architektonicznych cudeniek Koszyc. Urodził się niedaleko stąd Sándor Márai, pisarz węgierski, który żegnając się dobrowolnie z życiem w 1989 roku pozostawił pisane przez 46 lat dzienniki. Niedaleko od kamienicy, na której pamiątkowa tablica przypomina o słynnym synu tego miasta, odbywa się właśnie targ, na którym największą rolę zdają się odgrywać jagody sprzedawane przez Cyganów. Wiadra pełne atramentowych kulek i oczy głęboko brązowe liczące na zakup. A jakże, a gdzieżby nie, jagody sierpniowe są więcej niż obietnicą podniebiennego szczęścia.

Najważniejszą i największą budowlą centrum Koszyc jest katedra pw. św. Elżbiety – piękna i dostojna perełka, największa świątynia katolicka Słowacji, którą zaczęto budować w 1378 roku i która gości w swoich murach doczesne szczątki Franciszka II Rakoczego, bohatera narodowego Węgier, największego ich magnata XVIII wieku, przywódcy powstania przeciw Habsburgom, który przebywał na emigracji m.in. w Polsce. Ozdobiona 52 gargulcami (bądź rzygaczami) w formie zwierząt z jednym kobiecym wyjątkiem, którego trzeba uważnie zadzierając wysoko głowę szukać. Mistrz Stefan z Wiednia, który owe ozdobne rzygacze zrobił, miał żonę, która lubiła zaglądać do winnego kieliszka. Zaszła chyba mężowi za skórę, który uwiecznił ją w taki perfidny sposób sprawiając, że wymiotuje i będzie to robić dopóki istnieje katedra – wodą... W samej katedrze można znaleźć najstarsze na świecie pochodzące z 1440 roku bliźniacze schody kręcone. A ona sama przyćmiewa swoimi gabarytami znajdujący się za nią malutki kościółek św. Michała, będący kiedyś kaplicą, wokół której istniał miejski cmentarz zamieniony w 1771 roku w park. Naprzeciwko znajduje się siedziba biskupstwa, a parę kroków dalej – anioł z herbem miasta, Koszyce to pierwsze miasto europejskie, które go 28 lipca 1347 roku otrzymały. Przed katedrą znajdziemy jeszcze kampanilę z XIV wieku z siedmiotonowym dzwonem i muzeum figur woskowych, czyli wieżę św. Urbana, patrona winiarzy, przyjaciela żony mistrza Stefana.

Urban walczy zapewne z piwoszami, gdyż właśnie to ten napój tryumfalnie włada mieszkańcami tego ślicznego miasteczka, stalowego serca Słowacji za przyczyną huty żelaza, które w 2013 roku było Europejską Stolicą Kultury, czego ślady tutaj pozostały. Ślady kulturalnie lekkie i wykwintnie dystyngowane gracją kształtu, koloru i pierwotnie zaklętego piękna. Słowiańska swoboda z austriacką elegancją podkreślona eklektyzmem teatru i gotycką strzelistością świątyni. Polecam:-)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (40)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (6)
DODAJ KOMENTARZ
BPE
BPE - 2016-10-17 08:31
Do Koszyc w czasach kryzysu jeździło się na zakupy ......
 
mamaMa
mamaMa - 2016-10-17 09:05
Ja nie jeździłam, więc dla mnie to urocze miasteczko jest zachwycającą nowością:-)
 
zula
zula - 2016-10-18 12:47
...co tam gotowanie obiadu gdy tyle ciekawych miejsc oglądam!
Śniadanie koniecznie z wyborną.kawą a potem spacer uliczkami miasta.
Widzę tu trochę i Wenecji i Wiednia... pięknie!
 
mamaMa
mamaMa - 2016-10-18 12:51
Prawda, Zula?
Koszyce mnie zachwyciły!
A obiad będzie na pewno wyśmienity - życzę smacznego:-)
 
Marianka
Marianka - 2016-10-18 22:10
Tak blisko, a wstyd, bo nigdy tam nie byłam. W ogóle wschodnia Słowacja jest dla mnie tajemnica. Po Twoim opisie, nie moge sie jej doczekać!
 
Pamar
Pamar - 2016-10-19 10:24
Ja myślę, że to zaleta :) Mogliście złapać więcej dnia, zwłaszcza tak pięknie słonecznego :)
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 12.5% świata (25 państw)
Zasoby: 860 wpisów860 3488 komentarzy3488 9775 zdjęć9775 1 plik multimedialny1