Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2017    Agnieszka i Rafał (nie pomijając diabła)
Zwiń mapę
2017
17
kwi

Agnieszka i Rafał (nie pomijając diabła)

 
Polska
Polska, Czerna
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2180 km
 
Podjazd do klasztoru w Czernej jest dramatyczny. Na ostatnim zakręcie wjeżdża się prosto na upadłego Chrystusa, który umęczony i bezsilny zdaje się prosić tych, co w klasztorze, o pomoc. Najgorsze jest to, że wszyscy zmotoryzowaniu goście muszą koło niego przejechać, zupełnie nic sobie z tej tragedii nie robiąc. W dodatku do wiaty przyczepione jest lustro dla kierowców znajdujących się właśnie na zakręcie...

Kompleks karmelicki na chwilę zalany słońcem, gdzieś w środku zaplątany kościółek św. Eliasza. Wchodząc do niego gość pierwsze kroki stawia na płytę nagrobną Agnieszki z Tęczyńskich Firlejowej, fundatorki klasztoru. Agnieszka...która tańczyła na urządzanych specjalnie dla niej balach z przebranymi za świętych nowicjuszami. Takiego fortelu używali jezuici, którzy koniecznie chcieli w ten sposób przychylić sobie wdowiej sakwy. Jak te bale wyglądały? Dlaczego tańczyli młodzi, a nie starzy? Jakie wizje niebieskie przed nią sprytni zakonnicy rozpościerali? Czy to jest powodem takiego grobowca, deptanego przez wszystkich od tylu już stuleci? Sakwę uratował karmelita, jak łatwo się domyślić, który nakłonił podwojewodziego Wojciecha Miroszewskiego do wykupu za pieniądze Agnieszki, a na jego nazwisko, tej wraz z okolicznymi wsiami ziemi (1629 rok). Konsekracja kościoła odbyła się w 1644 roku, tym samym, w którym Agnieszka umarła. Dla okolicznej ludności obecność braci okazała się być zniewoleniem, od 1672 roku zmuszeni byli odrabiać pańszczyznę na klasztornych gruntach bez możliwości wyjazdów do Krakowa.

Przed wejściem do kościoła można odwiedzić drugi grób, św. Rafała Kalinowskiego, którego doczesne szczątki przeniesiono w czasie procesu beatyfikacyjnego do kaplicy św. Jana od Krzyża. Rafał, nieśmiały i zacinający się, z brakami w uzębieniu, słabego zdrowia, długo zobojętniały religijnie, zesłany na Sybir, krytykujący warcholstwo polskiej szlachty, lubiący rosyjski (ale i innych sześć języków też), uznający równość kobiety i mężczyzny, często bywał w klasztorze w Czernej. Jest drugim po Janie od Krzyża kanonizowanym karmelitą i odnowicielem tego klasztoru w Polsce, wyniesiony na ołtarze przez Jana Pawła II w 1991 roku. Podobno przed śmiercią bardzo bał się długiego czyśćca i być może to nie przypadek, że spoczął obok tańczącej kiedyś z jezuitami Agnieszki, może mu pomogła z wdzięczności za równouprawnienie i szybciej przychyliła wejście do wymodlonego nieba...

Jeśli Agnieszka i Rafał w spełnianiu próśb nie wystarczą to jest jeszcze obraz Matki Boskiej Szkaplerznej łaskami słynący.

Czas opuścić świętych i pospacerować po terenie klasztoru. Przed kościołem stoi pomnik biblijnego proroka Eliasza, przed którym karmiący go kiedyś kruk przycupnął na źródełku w kształcie serca. Parę kroków dalej oczom ukazuje się zalany słońcem cmentarz. Do 1837 roku pustelników chowano w grobowcu w podziemiach kościoła, potem zdecydowano się na pochówki w specjalnie do tego wyznaczonym miejscu. Swoje miejsce znalazł tutaj też „jenerał woysk polskich, którego kule moskiewskie mijały, a wierna przyjaciółka Moskali – cholera – życie mu przerwała” i to w czasie kuracji krzeszowickimi wodami Alexander Błendowski. Dalej są kapliczki drogi krzyżowej z lat 1986-1990 i studnia z XVII wieku, a mijając bezradnie umęczonego Chrystusa zejdziemy do Doliny Eliaszówki otaczającej klasztor, gdzie do 1805 roku zakonnicy wiedli w rozsianych grotach pustelnicze życie. Od razu dochodzi się do arkadowego mostu eremickiego wybudowanego przez eremitów i przez nich zwanych anielskim, a przez okolicznych mieszkańców diabelskim. Raz w roku odbywa się tutaj zjazd diabłów i wszelkich złych duchów pod przewodnictwem Lucyfera z pomocnikiem Belzebubem, a obradom przysłuchują się czarownice. Pod samym mostem zakopany jest skarb składający się ze złota, srebra i diamentów, którego pilnuje diabeł, a na moście – i tutaj, drogi Czytelniku, proszę o uwagę i … szczerość...Na moście czyha zły duch, którego zamiarem jest złapanie odważnego, na most się wspinającego … grzesznika. Jeśli śmiałek ma nieczyste sumienie, utopi go ta mara w Czarnym Stawie w Tenczynku. Tylko niewinny i bezgrzeszny przejdzie przez most bez groźby krótkiego, diabelskiego lotu.

Ja z wejścia na most zrezygnowałam...

Ku pokrzepieniu trzeba się udać do źródełka Eliasza zwanego potocznie „Źródłem Miłości”. Każdy kto napije się jego wody i obejdzie krynicę dookoła znajdzie prawdziwą miłość, jeśli więc nie jest się samemu … to też lepiej tego nie robić;-)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
BoRa
BoRa - 2017-11-12 08:35
Ciekawe, ile osobom udało się przejść przez tak dziwnie strzeżony most?
 
zula
zula - 2017-11-12 10:52
Na most także nie idę lecz wody ze źródełka chętnie wypiję i jeszcze pieszo przejdę wszystko co trzeba...Oby...
 
Pamar
Pamar - 2017-11-15 06:58
Heh, bale wszystkich świętych... w "delikatnie" zmienionej formie odbywają się i dziś :)
 
danach
danach - 2017-11-15 11:46
Ale ciekawe rzeczy tuż koło Krakowa, muszę się tam wybrć :)
 
marianka
marianka - 2017-12-12 22:44
Podoba mi się koncepcja wzajemnej pomocy świętych :)
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 13% świata (26 państw)
Zasoby: 981 wpisów981 4134 komentarze4134 12058 zdjęć12058 1 plik multimedialny1