Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2017    Piach i wąwóz
Zwiń mapę
2017
24
paź

Piach i wąwóz

 
Niemcy
Niemcy, Glauer Berge
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9055 km
 
Do Blankensee zwyczajnie nas ciągnie. Nie tylko pierwszego i ósmego października, ale i dzisiaj kierujemy się w jego stronę. Dlaczego? Nie wiem. Może jego wzorcowość, a może dobra energia pozostawiona przez Józefa Weissenberga? A może zwykła chęć spędzenia dnia poza miastem?

U stóp Glauer Berge rozbudowała się miejscowość Glau z Pokojowym Miastem Weissenberger. Piaszczyste wzniesienia porośnięte lasem składają się z częci wschodniej i zachodniej, do najwyższych należą Kesselberg (91 m) i Kappelenberg (79 m). Wyruszamy szlakiem czerowono-białym najpierw przechodząc na drugą ich stronę. Widoki kojące, pasące się na łące konie, zieleń intensywna i brak orientacji w terenie. Szlak się gubi, idziemy więc na przełaj w górę, by dotrzeć na szczyt Kapellenberg, gdzie jeszcze przed 150 laty stała kaplica. Dziś nie ma po niej śladu, jest piaszczyście, a z oddali dobiegają śpiewy grupy wędrowników. Powyginane sosny, poskręcane finezyjnie korzenie i zachęcający wąwóz, w który wchodzimy zachwyceni tym nieoczekiwanym widokiem. Docieramy do brzozowego lasku, mistycznego niemalże, z umykającymi w mgnieniu oka cieniami i leśnymi postaciami. Niewiarygodne jak może się zmieniać i krajobraz i atmosfera. Gdy docieramy do drogi prowadzącej prosto do Glau wydajemy od czasu do czasu gromkie radości okrzyki. Jeszcze nie widziałam w tych okolicach takiego zatrzęsienia kani. Ogromne kapelusze bieleją z każdej strony, a ich zapach i smak po usmażeniu natrętnie dokucza pobudzonym zmysłom. Mijamy cmentarz mieszkańców Friedenstadt. Dopiero teraz zdajemy sobie sprawę, że odwiedzony grób Józefa Weissenberga zupełnie nie pasuje ani do niego, ani do jego idei. Tutaj wszyscy są sobie równi i wszyscy mają małą kamienną płytę z wyrytym imieniem i nazwiskiem. Rządek bez ozdób, które w obliczu wieczności nie mają żadnego znaczenia. A jego tak wyróżniono, tak omurowano i jeszcze krzyczą, gdy postawi się niezdarnie krok. Wędrujemy obłupieni grzybowym skarbem przez miasteczko wyobrażając sobie i czasy przed- oraz powojenne. Miejsce apelowe, szkoła, piękne, duże budynki, które aż rwą się do życia. My też, szczególnie tego kulinarnego;-)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (25)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2018-10-06 08:09
Ciekawa jestem czy tegoroczny październik zachęci Was do grzybobrania?
Pogoda u nas jest piękna...
 
mamaMa
mamaMa - 2018-10-06 20:20
My na grzybobranie zawsze reflektujemy, ale w tym roku wokol Berlina na prozno szukac grzybowych skarbow - za cieplo i za sucho na brandenburskich piaskach, niestety.
 
danach
danach - 2018-10-16 10:25
Wędrówka wspaniała tylko brak zdjęcia kani mnie zaskoczył? Dlaczego ? A ślinka mi ciepła a tu nie ma tych uroczych kapeluszy
 
marianka
marianka - 2018-11-02 12:10
O matko, ale mi zrobiłaś smaka na smażoną kanię! Smak dzieciństwa!
 
mamaMa
mamaMa - 2018-11-26 05:54
danach, szczerze mowiac sama nie wiem dlaczego nie sfotografowalam kani? Pewnie zbyt bylam zajeta ich zbieraniem;-)
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 13% świata (26 państw)
Zasoby: 1001 wpisów1001 4179 komentarzy4179 12254 zdjęcia12254 1 plik multimedialny1