Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2018    U bogów
Zwiń mapę
2018
27
mar

U bogów

 
Włochy
Włochy, Vulcano
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2893 km
 
Płyniemy do kuźni Hefajstosa popychani wiatrem, który wypuścili nieopatrznie towarzysze Odyseusza. Jesteśmy ciekawi, jak przywita nas bóg ognia, kowali i złotników, syn Jupitera. Wybuchem złości i zaskoczenia, a może pomrukiem zadowolenia? I czy Eol jeszcze tam jest? Władca wiatrów i wysp Eolii? Chyba tak, przecież nawet współczesne maszyny poddają się jego kaprysom, gdy zbyt mocno wieje nie można przedostać się na siedem zamieszkałych Wysp Liparyjskich, część łańcucha wulkanicznego ciągnącego się od Wezuwiusza aż po Etnę. A Wulkano? Czy wciąż czyści palenisko swojej kuźni, by przez komin, którym jest wyspa Vulcano, wydobywały się tych porządków dymy? Dzisiaj chyba nie wykuwa broni dla boga Marsa i jego armii, ziemia nie trzęsie się pod stopami.

Wzruszenie jest nieodzownym odczuciem, które w czasie pobytu u bogów towarzyszy. Wzruszenie spowodowane bliskością dowodu na to, że nasza planeta żyje. Syczy, dymi, wypluwa z siebie opary, zaskakuje, niepokoi, ale przede wszystkim zachwyca. Podobno wulkany są połączone z jądrem ziemi. I są majestatyczne, dostojne, nieosiągalne, choć wspinamy się na szczyt, by zobaczyć krater. Księżycowy krajobraz przepleciony z rajskimi widokami. Cuchnące wyziewy i migoczące w słońcu jak diamenty obsydiany. Niebezpieczeństwo i niewiarygodna siła przyciągania, tumanienia, zaklinania swoją potęgą. Na szczycie wulkanu Fossa nad Gran Cratere miejscami nie widać nic przez białą ścianę śmierdzących par. Fumarole, które mogą uszkodzić drogi oddechowe, wydychają to, co nagromadziło się w kuźni matki Ziemi. Milcząco pojawiają się kolejni turyści, przejęci spektaklem, widokami, brzuchem, który zdaje się falować, choć to tylko subiektywne wrażenie. Ostatnia aktywność wulkanu pomiędzy 3 sierpnia 1888 roku a 22 marca 1890 roku wygnała z wysp jedną trzecią ich mieszkańców. Wyjechali do Ameryki i Australii szukając spokoju i bezpieczeństwa, godnego życia i pracy, o którą zawsze było tutaj trudno.

Dziś zachwyca jego lekka aktywność, a to przecież zaliczany do najbardziej niebezpiecznych wulkanów okolicy.

Pobyt na Vulcano to jedna wielka przygoda. Najpierw wynajmujemy jakąś rikszę i pedałując nieprzerwanie, acz mocno, w ślimaczym tempie docieramy do punktu wyjścia na kraterowy szlak, by tam już na własnych nogach zobaczyć intensywność naszej planety. Czteroletnie nóżki nie tylko że nie miały z wejściem żadnych problemów, to jeszcze zapał był zadziwiający. Później znów rikszą próbowaliśmy dotrzeć na drugą stronę wyspy, ale dojeżdżając do miejsca kąpielowego pełnego wulkanicznego błotka, zatrzymaliśmy się właśnie tam. Nikt się nie kąpał, zanurzyliśmy więc tylko stopy, ale za to weszłam do bulgoczącego morza. Niebezpieczne, gdyż pęcherzyki powietrza są bardzo gorące i mogą poparzyć skórę. Jednak zanurzyć się choćby na moment w gotującym się morzu – wow, nieodparta pokusa. Spotkaliśmy jeszcze kota i palmy i ociągając się wróciliśmy do portu. Spędzić jedną noc w wulkanicznym towarzystwie, to wciąż do spełnienia marzenie.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (16)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
danach
danach - 2018-11-23 18:48
Nie przypuszczałam ,że pobyt przy kraterze może nieść takie wzruszenia i przeżycia. Krajobrazy magiczne, może kiedyś tam dojadę
 
stock
stock - 2018-11-23 19:46
Pięknie, i na Wulkanie, i przy morzu, w błotku. I brawo dla właściciela czteroletnich nóżek!
 
marianka
marianka - 2018-11-25 19:25
Ale pięknie!
 
zula
zula - 2019-04-29 21:30
Podziwiam wędrówkę najmłodszego -BRAWO!
Śliczne zdjęcia :)
 
mamaMa
mamaMa - 2019-04-29 22:20
Mały bohater dziękuje:-)
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 17.5% świata (35 państw)
Zasoby: 1294 wpisy1294 5182 komentarze5182 19566 zdjęć19566 1 plik multimedialny1