Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2019    Służbowa rekonwalescencja (miejsca opuszczone)
Zwiń mapę
2019
20
sty

Służbowa rekonwalescencja (miejsca opuszczone)

 
Niemcy
Niemcy, Biesenthal
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 229 km
 
W Berlinie świeci takie słońce, że wybieramy się za miasto. Mroźno i słonecznie – to najlepsza aura na niedzielny spacer. Kierujemy się na północ do miejscowości Biesenthal i niemiejemy z wrażenia niedługo po opuszczeniu granic słonecznej stolicy. Wokół bieleją zaszronione drzewa, a niebo zaciągnięte jest szczelnie szarą powłoką chmur. Nie wiemy czy cieszyć się z zimy, czy smucić z braku światła.

Wyruszamy spod góry zamkowej, na której stoi dziś wieża widokowa z 1907 roku (która zastąpiła wieżę drewnianą z 1878 roku) na cześć niemieckiego cesarza Fryderyka III. Od 1337 roku miał znajdować się tutaj zamek złożony z dwóch części na dwóch wzgórzach połączony mostem. Został zniszczony w czasie wojny trzydziestoletniej, a szkoda, gdyż byłby dziś nie lada atrakcją. Na wieżę nie udaje się nam wejść, gdyż do marca zamknięta jest na cztery spusty i w dodatku szczelnie otoczona płotem.

Kawałek dalej napotykamy na stary młyn nad rzeką Finow. Kompleks powstał w średniowieczu i służył m.in. do obrony zamku. Gdy zbliżało się niebezpieczeństw zamykano śluzy i woda zbierała się wokół zamkowego wzgórza uniemożliwiając do niego dostęp. Do dziś zachował się stary budynek administracyjny przebudowany w 1907 roku przez żydowskich właścicieli na okazałą willę. Pięknie zdobiona i romantycznie położona jest wdzięcznym obiektem fotograficznym, szczególnie że w jej pobliżu znajdują się różne instalacje.

Mijając pięknego białego konia, podążając meandrującą polną drogą, zachwycając się łąkami z zasuszonymi kwiatami i wciąż prężącymi się w górę trawami, zatapiając w lasy i chaszcze pobocza docieramy do jeziora Wukensee. Lekko zamarznięte, cienka tafla lodu śpiewa pod naciskającymi ją butami, a fantazyjne kształty, rysy, zarysy wymalowane przez lekki mróz tworzą obraz styczniowo doskonały. Pomimo burości przyroda jakby chciała nam brak słońca zrekompensować i czaruje na linii wzroku czerwonymi koralami, brązowymi detalami, puszystym sitowiem przytulającym się do cienkiej warstwy lustrzanego jeziora pokrycia. I dokładnie w chwili, w której wydaje się nam, że robi się zbyt zimno, ukazuje się pomiędzy drzewami na wzgórzu opuszczony budynek. Gdy podchodzimy bliżej okazuje się być okazałą willą. Drzwi są otwarte na oścież, kominek nie rozpalony, ale piękny, okna wypełnione kolorowymi szybkami, a tuż obok dostrzegamy zwykły betonowy blok. Nie mamy pojęcia, co mogło się tutaj znajdować. Długie korytarze i małe pokoiki z łazienkami, a w piwnicy basen. Natryski, czerwone zasłony, kuchnia i encyklopedia, na której umarł nasycony wiedzą robaczek. Z paru papierów znalezionych na podłodze wynika, że był to ośrodek wypoczynkowy dla dzieci z czasów DDR, a ta willa obok była pewnie budynkiem administracyjnym. Stąd tam luksus w postaci paru telefonów. A może był to internat? Na podłodze leżą również świadectwa.

Schodzimy do ścieżki nad jeziorem. Mijamy widziany już z willi budynek domu spokojnej starości, by za chwilę zauważyć ciągnący się w nieskończoność betonowy mur. Zaciekawieni podchodzimy bliżej do miejsca, które wypełnione metalową siatką pozwala na przeciśnięcie się na teren kolejnego opuszczonego obiektu. Tutaj architektoniczna myśl od razu jest dostrzegalna. Ogromny dwuskrzydłowy budynek z częścią główną, a po bokach budynki gospodarcze, garaże i jakby kaplica. Zaglądamy najpierw do małego blokowca, w którym doskonale czuć socjalistyczną atmosferę. Czerwone zasłonki i jedno długie pomieszczenie z charakterystyczną brzydką meblościanką. Przebiegamy szybko wszystkie kąty, gdyż ciągnie nas do majestatycznego, starego, wyglądającego na pruski budynku głównego. Wejść można przez jedno okno, a gdy jesteśmy w środku to nie wierzymy własnym oczom. Na ścianie dość sporej sali znajduje się niesamowity, prawie niezniszczony relief. Napisy i małe figurki o tematyce kulinarnej. Mała wnęka z wciąż funkcjonującym osuwanym oknem, a za nim część kuchenna, z której wydawano jedzenie na stołówkę. Zachwycamy się długą chwilę, wyobrażamy kto spożywał tutaj posiłki i jakie one były, zamykamy oczy, by wyczuć charakter tej placówki. Dalej docieramy do pokojów kierownictwa, najwyraźniej omawiano tutaj ważne sprawy, gdyż drzwi są przytłumione miękkim obiciem, a na ścianie przy jednym tabliczka informuje o kierowniku administracji panu Hoffmannie. Pokój za pokojem, docieramy na strych do dwóch drewnianych, ale stabilnie trzeszczących drabin, którymi wspinamy się na szczyt wieży i otwierając właz podziwiamy piękny widok na śnieżną okolicę. Gdy schodzimy do piwnicy wyobraźnia podsuwa ostatniemu wychodzącemu (a jest nas w sumie pięć osób) horrorowe scenariusze, których nie da się ani odpędzić ani oswoić w czarności za plecami. Odkrywamy piece i wyjście awaryjne, które najwyraźniej świetnie było pilnowane. Stoliczek i dwa fotele oraz telefon miały odstręczać od prób ucieczki?

Po opuszczeniu budynku zaglądamy jeszcze do wyglądającej na taką kaplicy. Jest zupełnie pusta.

Zatrzymujemy się jeszcze na chwilę przed majestatycznym budynkiem. Nie wiemy komu i do czego służył. Jest piękny i w dobrym stanie. Nie wiemy czy ktoś go odnajdzie i zapali iskrę nowego życia, czy zmarnieje w całkowitym zapomnieniu. Wracamy rozgrzani emocjami do miasteczka i do Berlina na ciepłą kolację. Nie mogę przestać o nim myśleć. Szybko szukam informacji na jego temat i jedyne, co odnajduję to lakoniczne zdanie, że był to dom rekonwalescencji najpierw Garde du Corps, a potem policji. Od 1948 roku znajdowała się w nim szkoła milicyjna. I zdjęcia, które mówią więcej niż słowa.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (53)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
danach
danach - 2019-01-23 18:50
Ale Ci się gratka trafiła, na Nowy Rok :) zimowe pejzaże super !
 
mamaMa
mamaMa - 2019-01-23 22:37
danach, masz rację - gratka niesłychana i zaskoczenie było bardzo przyjemne:-) Pozdrawiam!
 
marianka
marianka - 2019-03-16 21:12
Ależ niespodziewanie niesamowite miejsce! Ty to masz wyczucie!
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 17% świata (34 państwa)
Zasoby: 1277 wpisów1277 5141 komentarzy5141 19179 zdjęć19179 1 plik multimedialny1