Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2018    Szlak 66 jezior - etap VIII
Zwiń mapę
2018
06
paź

Szlak 66 jezior - etap VIII

 
Niemcy
Niemcy, Halbe
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9081 km
 
W berlińskim Ostkreuz witają nas na fasadzie starej kamienicy pucołowate męskie twarze, które hardo wypatrują przyszłości. W niedalekim lokalu spożywamy małe co nie co, gdyż nie zdążyliśmy na zaplanowane połączenie do Bestensee. Stamtąd autobusem dojeżdżamy do Egsdorf, gdzie zakończyliśmy etap VII. Wita nas ponownie piękne Teupitzer See, które swego czasu nie mógł zapomnieć, a chciał ponownie zobaczyć sam Fontane i okazały egzemplarz koguta na dachu. Pogoda jest wyborna, ukazująca się przed nami aleja piękna, a zarażane jesiennym umieraniem liście niezwykle w słońcu malownicze.

Maszerujemy do młyna niedaleko Neuendorf o nazwie „Wirtshaus zur Mittelmühle”. Idylla sama w sobie, uroczo położony na stawem, po którego zielonej tafli pływa kacza para. Trudno uwierzyć, że młyn istniejący od połowy XVI wieku (1546 rok) nie tylko że ma dość różnorodną historię, ale i wprawia w ruch wodę, która pochodzi z niezliczonych pobliskich źródełek dziś objętych ochroną i nazwanych Naturschutzgebiet-Mühlenfließ-Sägebach. Od 1880 roku młyn należał do rodziny Schwietzke. Pod koniec II wojny światowej Karl Schwietzke wznowił pracę młyna, choć nieszczęśliwie w ostatnich dniach wojny zastrzelono tutaj jego ojca. W 1953 roku Karl wraz z żoną zostali zaaresztowani jako wrogowie ludu, młyn upaństwowiono, a małżonkowie po wyjściu z więzienia uciekli na Zachód. 18 czerwca 1991 roku młyn wrócił do prawowitych właścicieli i dzisiaj uprzejmie służy wędrowcom suto zastawionym stołem. My zatrzymujemy się na chwilę przy młyńskim kole, podziwiamy sztuczne słoneczniki w oknie i idziemy dalej, by dotrzeć do łąki. Jakie w niej źródło florystycznego piękna – a to mchy na otaczających ją drzewach, a to zaskakująca soczysta jasnozieloność smukłych traw, a to brązy i szarości, które wiją się polną drogą aż po horyzont. Wszystko skąpane w słońcu.

Parę kroków dalej na tle błękitnego nieba ukazuje się się wieża i komin opuszczonego szpitala psychiatrycznego. W lesie spotykamy wiewiórkę i zdewastowany camping z kubkiem przy oknie, jakby ktoś nie dopił kawy, a już musiał pośpiesznie opuścić wagon. Jarzębin też nie brakuje do jesiennej kolekcji i w końcu docieramy do malutkiego Briesensee. Ktoś zgubił chyba swoje rybackie obuwie (o innej możliwości staramy się nie myśleć). Stamtąd już brzegiem Tornower See dochodzimy do jednego z najstarszych pomników przyrody tego regionu – źródła Klingespring. Powstało w czasie ostatniego zlodowacenia przed około 10 tys. lat i wypływa spod sporej powierzchni ziemi wprost do Tornower See tworząc podmokło-bagnisty teren. Jakość wody jest idealna, a świetną jakość powietrza zauważy nawet botaniczny laik. Oddycha się tutaj pełną piersią, przejrzystość eteru i bujna roślinność zachęcają do zatrzymania się na długą chwilę, do śledzenia przebiegu małych strumyków, które rozpoczynają swoje jeziorno-rzeczne życie. Wijąca się jak wąż szara gałąź na soczystej trawie, żywica hojnie i lepko wypływająca z pni drzew i samo Tornower See o powierzchni 36 hektarów.

Gdy dochodzimy do wsi Tornow wita nas stary trabant i błękitne świetliki, którymi zdają się być niebieskie kubły na śmieci czekające na wypróżnienie. Dzik rodziny Gädicke może straszy, może przypomina o swoim smutnym losie, a słonecznik w woalu trochę ginie pod jego grubymi fałdami. Samotne jabłko na gałęzi, rdzewiejące trawy, ogołocone drzewo i niespodziewanie tęczowy dom – z takimi scenami pod powiekami opuszczamy wioskę i wkraczamy w las, gdzie smukłe i strzeliste sosny jedna przy drugiej zdają się brać udział w wyścigu do nieba. W dość sporym leśnym odcinku zaskakują nas garbate łąki, a oczarowują niezwykłe purpurowe liście oplatające te poszycia garby. Gubimy się w tych nierównościach, kręcimy po lesie niepewnie, raz w prawo, raz w lewo, w końcu docieramy na szlak i drogą dla zwierząt ponad autostradą 13-tką wychodzimy na poligon. Pewnie tak nie jest, ale na taki wygląda. Może jeżdżą tutaj te wyjące potwory, którymi lubią bawić się dorośli mężczyźni?

W lesie urządzamy mały piknik, choć do celu naszej wycieczki już niedaleko. Miasteczko Halbe wita nas Słoneczną Aleją (Sonnenalle), która jest niczym innym jak industrialną i położoną na uboczu jego częścią. Po prawe mijamy malutkie Waldsee i docieramy do centrum, które jest naznaczone ponurą przeszłości historią. O tym jednak opowiem innym razem.

Jeziora:

27. Briesensee
28. Tornower See
29. Waldsee

Trasa ok. 15 km
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (54)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
danach
danach - 2019-09-11 22:30
To już prawie połowa jezior, brawo, jabłuszko i jarzębina , piękne widoki - wycieczka udana :)
 
marianka
marianka - 2019-09-12 22:39
Przepiękna ta jesień. I Twoja gra światłem na zdjęciach!
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 15% świata (30 państw)
Zasoby: 1083 wpisy1083 4490 komentarzy4490 13819 zdjęć13819 1 plik multimedialny1