Jednodniową wizytą w Marburgu można potraktować jako bajkowy substytut, gdy nie ma się czasu na przemierzanie całego Niemieckiego Szlaku Baśni. A jeśli ten czas się ma i naprawdę rusza się nim w drogę, Marburg skupia jak w soczewce to, co na szlaku już przeżyte i zobaczone oraz to, co jeszcze przed nami.
W Marburgu znajduje się ścieżka zachęcająca do „zgrimmowania się” – i tak właśnie się nazywa: Grimm-Dich-Pfad, czyli „zgrimmuj się! (ścieżka Braci Grimm)”. Podążając nią, spotykamy wszystkie znane bajkowe postaci: złotą rybkę, wilka z siedmioma jagniątkami, Królewnę Śnieżkę, Kopciuszka, Czerwonego Kapturka, Śpiącą Królewnę, Jasia i Małgosię, Żabiego Księcia i Niebieskie Światełko. Meandrując uliczkami tego urokliwego miasteczka, wspinając się na zamkowe wzgórze i zaglądając w kolejne wyłaniające się zza rogu zaułki, łatwo ulec wrażeniu podróży w czasie i pobytu w bajkowej krainie.
Bracia Grimm studiowali w Marburgu prawo. Ich profesorem był słynny filozof, prawnik i historyk prawa Friedricha Carla von Savigny. Rozpoznał ich talent, otworzył przed nimi swoją bibliotekę, zapoznał z romantyzmem i minnesangiem (średniowieczną liryką miłosną), a jego przekonanie, że prawo, język i kultura nie są sztucznymi tworami, lecz wyrastają organicznie z ducha narodu, skłoniło ich do badania dawnych germańskich tekstów i podań ludowych. Właśnie tutaj, w Marburgu, zaprzyjaźnili się na całe życie i rozpoczęli intensywną korespondencję, a profesor wspierał ich później w kluczowych momentach kariery.
Meandrujemy więc pomiędzy bajkowymi postaciami i artefaktami do nich nawiązującymi, odkrywamy domy, w których mieszkali bracia Grimm, ale też inni wielcy tego świata, na przykład Łomonosow. Ten rosyjski uczony i poeta, prekursor chemii fizycznej, prowadził w Marburgu dość burzliwe studenckie życie. Mieszkał u wdowy po piwowarze, Elisabeth Zilch, zakochał się w jej córce i ożenił się z nią. Mieli troje dzieci, dwie córki i wcześnie zmarłego syna. Jego żona wyjechała za nim do Sankt Petersburga - ale to już inna historia.
Marburg to także starówka pełna ciekawych lokali i sklepów z rękodziełem. W jednym wytwarza się szczotki, w innym sprzedaje marburską ceramiką. Między nimi stoi Christian, legendarny marburski posłaniec i bagażowy, pomagający mieszkańcom i studentom w transporcie towarów czy bagażu po stromych schodach i uliczkach miasta. Rzeźbę wykonał Paula Wedephola. Nieco dalej, w miejscu historycznego poidła, stoją dwa konie. A jeszcze dalej wznosi się pierwszy czysto gotycki kościół Niemiec – kościół św. Elżbiety. Elżbieta Węgierska jest do dziś najważniejszą postacią Marburga. Wybrała miasto na swoją rezydencję w 1228 roku, ufundowała szpital i całe swoje krótkie, zaledwie 24-letnie życie poświęciła chorym i niedołężnym. Zmarła w 1231 roku, a kanonizowano ją już w 1235 roku. Wtedy Zakon Krzyżacki rozpoczął 48-letnią budowę świątyni nad jej grobem. Kościół szybko stał się jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych średniowiecznej Europy dzięki relikwiom świętej. Spoczęli tu także hescy landgrafowie. Fakt szczególny - Marburg uchodzi za kolebkę Hesji.
Kilka kroków dalej, w Starym Ogrodzie Botanicznym, stoją XVIII-wieczne figury przedstawiające pięć cnót: nadzieję, sprawiedliwość, miłość, umiarkowanie i wiarę. Otacza je średniowieczny świat szachulcowych domów, lekko wykrzywiony symbol stabilności i bezpieczeństwa.
Wspinamy się na zamkowe wzgórze, z którego roztacza się fantastyczny widok na miasto, gdzie hescy landgrafowie mieli swoją pierwszą rezydencję, gdzie brukowane dróżki wiodą nas przez przydomowe ogródki, gdzie magicznie słychać głos Magdy Umer, aż do świętej groty. W starym murze tkwi żelazna bramka opleciona różami, a za nią schody prowadzące w marburskie czeluście. Nawiązanie do Friedricha Hörderlina, prekursora romantyzmu, który pod koniec życia, w okresach obłędu, podpisywał swoje wiersze: „z uległością Scardanelli”.
Marburg prowadzi nas od jednej bajkowej postaci do drugiej, uliczkami, którymi od stuleci drepczą studenci drugiego (po Legnicy) protestanckiego uniwersytetu, założonego w 1527 roku i do dziś będącego najważniejszym czynnikiem gospodarczym miasta. Działają tu także Gimnazjum Philippinum oraz Heski Instytut Stypendialny, najstarszy dom studencki w Niemczech.
Czarowne miasto. Bajkowe drogi, urokliwa zabudowa, historia bez dna.