Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2019    Jesień
Zwiń mapę
2019
17
paź

Jesień

 
Niemcy
Niemcy, Schwalmstadt
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 30390 km
 
Wilgotna, mięsista, ponura, a jednak ciepła jesień w mieście Schwalmstadt. Podkreślona nie tylko zbrązowiałymi liśćmi, ale przede wszystkim kościelnymi ruinami. Architektura romańska przechodząca w gotyk. Średniowiecze. Bazylika p.w. św. Marcina w centrum Treysa – kiedyś osobnej osady, w 1970 roku połączonej wraz z sąsiednim Ziegenhain w miasto Schwalmstadt.

Stała niegdyś w centrum kościelnego okręgu sądowego (Send) jako symbol władzy wiary i rządu nad duszami. Reformacja zachwiała jej fundamentami. W 1531 roku mieszkańcy Treysy poprosili landgrafa Filipa o dawny kościół klasztorny pw. św. Marii, który opustoszał po kasacie klasztoru dominikanów. Stara bazylika popadła w ruinę. Opuszczona, pozbawiona przywilejów i zwierzchników, służyła zmarłym jako pogrzebowa kaplica. Na początku XIX wieku piorun uderzył w jej dach, nadwątlona konstrukcja zagrażała bezpieczeństwu mieszkańców. Święty Marcin odszedł w zapomnienie, a świątynię nazwano Kościołem Umarłych (Die Totenkirche).

Ceglane mury są kanciaste i strzeliste, wyrwy surowe i bolesne. Jedynie wieża z nowym dachem łagodzi wrażenie rozkładu. Wstrzymany miejską inicjatywą proces poddawania się biegowi historii, zatrzymana w kadrze przeszłość, której aktorzy zapewne nie uwierzyliby w obecny stan. Wołaliby o pomstę do nieba, obwiniali wszystkich i wszystko, grozili karą boską i zemstą karmy. Zapomnieliby o własnych słowach zapewne wygłaszanych na ambonie – że nic nie jest wieczne, że wszystko podlega zmianie, że przemijamy i my, i oblicze tego świata. Że to naturalny proces, że nie warto tkwić w momencie, a później twierdzić, że kiedyś było lepiej. Nie było. Było znane i oswojone, trudności i lęki wyblakły, pozostało poczucie bezpieczeństwa wynikające ze znajomości sytuacji i miejsca. To jednak nie miernik teraźniejszości, lecz własnej zatwardziałości, strachu. I być może nieuświadomionego żalu, że do nowej rzeczywistości trudniej się dopasować.

Jesień namacalna. Chrystus na krzyżu pozbawiony twarzy, ogołocony z dachu nad głową i wiernych u jego stóp. Czarnorudy kot śpiący w pobliżu na wysuszonej trawie. Szpital pw Ducha Świętego i należąca do niego kaplica, w których to budynkach schronienie znajdywali hugenoccy uchodźcy. W pierwszej połowie XVIII wieku rozbrzmiewał tu niemal wyłącznie język francuski. Kraj od stuleci przyjmujący prześladowanych. I kraj, który potrafił eksterminować „obcych”, gdy władza trafiła w inne ręce. Dwie prawdy mieszkające obok siebie, w tych samych murach.

Jesień dźwięków przeciągłych, szelestu przeszłości, skowytu umierania. Wieża Czarownic (Hexenturm) – z jednej strony fragment murów obronnych, z drugiej miejsce kaźni i przetrzymywania niepokornych, grzesznych, innych. Kobieta podejrzana o czary. Więźniowie z wyrokami. Malutkie drzwi wykute wysoko w okrągłej ścianie.

Jesień świadoma. Szachulcowy dom. Ktoś ogłasza napisem, że to jego własność. A przecież nie jego. Drugi właściciel również nim nie jest. Trzeci nie będzie żył wiecznie. Czwartego stąd wyniosą. Do kogo więc należy?

Pytanie retoryczne. Ktoś rozumiał własne i drugich przemijanie. Ktoś potrafił bez lęku opowiedzieć historię każdego z nas. Nie oburzaj się, że twoja własność nie jest wieczna. Za tysiąc lat, jeśli twój dom będzie miał szczęście, pozostanie z niego kikut i ruina.

Pruskie mury uroczych domków miasteczka. Ich szkielety pomalowane na czarno, szaro, czerwono. Zwisające z nich dzikie wina zabarwione ciepłymi tonacjami.

Jesień targowa. Rynek z figurą Rolanda symbolizującego sprawiedliwość i uczciwość. Przypomnienie dla handlarzy, którym łatwo zawyżać cenę, szczególnie, gdy brakuje towaru, gdy kryzysy szarpią losem ludzkości. Roland nawołuje do lojalności. Gdybyśmy kierowali się empatią, nie żerowalibyśmy na trudnych sytuacjach. Nie nakręcalibyśmy spirali, w którą wcześniej czy później wpadniemy sami.

Rzeźba „Księga Baśni” przed Kościołem Umarłych, groteskowa, ze stworami niezwykłymi, kotem w butach, kobietą o trzech twarzach. Schwalmstadt w wydaniu godnym braci Grimm. Baśnie nie są dla dzieci. Są dla tych, którzy w ruinach, kikutach murów, metalowych figurach dostrzegają nie kres, ale wciąż snującą się opowieść.

Wilgotna, mięsista, ponura, a jednak ciepła jesień.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (37)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 19.5% świata (39 państw)
Zasoby: 1559 wpisów1559 5806 komentarzy5806 25564 zdjęcia25564 1 plik multimedialny1