Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2019    Aura na czarownice
Zwiń mapę
2019
18
paź

Aura na czarownice

 
Niemcy
Niemcy, Wallenstein
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 30409 km
 
Poranek jest szary, bury i dżdżysty. Taki, w którym wilgoć osiada na wszystkim, a świat zdaje się lekko przygaszony. Stoimy przed renesansowym zamkiem w Hausen i widzimy je od razu na mostku nad fosą, której dawno tu nie ma. Przemknęły szybko. Nie kryły się specjalnie, ale najwyraźniej zirytowane wleciały do okrągłej dziury nad zegarem.

Kamień i cegła pamiętają rok 1160. To wtedy postawiono tu pierwszy zamek. Dziś tylko fundamenty znaczą jego ślad. W 1674 roku baronowie von Dörnberg wznieśli ten renesansowy, przed którym stoimy. Ich potomkowie są właścicielami do dziś. Mury wciąż noszą blizny po wojnie trzydziestoletniej, a za nimi kryją się zapewne rodzinne pamiątki. Niedostępne dla postronnych i turystów. Zamek zamknięty jest na cztery spusty.

Dalej jest wąsko i z nawisami. Góry Knüll i stroma dolina to rzadkość w tej części Wyżyny Wschodnioheskiej w powiecie Schwalm-Eder. Strumień Lochbach płynie baśniowo przez wąwóz o tej samej nazwie. Już pierwsze kroki przenoszą do lasu idealnego - lasu marzeń, lasu z bajek. Mchy, szmer płynącej wody, korzenie, opadłe liście, ciemnoniebieskie skały na jego dnie. Kaskady i meandry. Strome zbocza poprzetykane skalnymi ścianami z czerwonego piaskowca. Ktoś poukładał kamyki w małe stożki. Mostki, mosteczki. Raz jasno, a za chwilę ciemno, raz szaro i buro, a za chwilę radośnie i kolorowo. Jesienny kalejdoskop.

W końcu las ustępuje miejsca łąkom. Chmury płyną nisko i ciężko nad naszymi głowami. Szlak, wychodząc z lasu, traci tajemniczość, ale jednocześnie uspokaja przewidywalnością krajobrazu. Marsz przed siebie w heski horyzont jest balsamem na wszystkie świata bolączki. Wiatr wywiewa niepotrzebnie nazbierane i uwierające troski, a różowa folia chroniąca słomę filuternie przypomina o poczuciu humoru nawet w czasie jesiennych kaprysów pogody. Rozłożyste drzewo jakoś przypomina Sri Lankę. Drobnokwiatowa dziewanna dzielnie opiera się bliskiej przyszłości i przeznaczeniu - jeszcze parę nasion, by w kolejnym roku obudzić się wdzięczną wiosną.

Cztery kolejne kilometry do zamku Wallenstein pokonujemy w towarzystwie paproci i gdy docieramy do celu – świeci słońce. Jakby poranne czarownice pstryknęły palcami, chcąc wynagrodzić nam szybkie zostawienie ich w spokoju. Jakby uśmiechały się gdzieś z ukrycia, filuternie unosząc kąciki ust. Jesienna zieleń jest nagle wiosennie soczysta, niebo rozkosznie błękitne, a trawa prezentuje się miękko jak dywan zachęcający do położenia się i odpoczynku. Stare opuszczone mury łagodnieją w słonecznych promieniach.

Historia szepcze wymownie. Zamek ostrogowy stanął w XII wieku, dumny i nieprzystępny, aż przyszła wojna trzydziestoletnia i zamieniła go w ruinę. Taką pozostał do dziś. Resztki świetności zaklęte w zgliszcza. Nazwę wziął od swoich dawnych właścicieli, rodziny Wallenstein. Współcześnie należy do powiatu Fritzlar-Homberg, którego, specjalnie w tym celu powołane stowarzyszenie opiekuje się nim i urządza tu średniowieczne igrzyska oraz jarmarki.

Dzisiaj jest cicho, na zamku oprócz nas nie ma nikogo. Słońce zajmuje sobą całą okolicę. Czarownice najwyraźniej postanowiły odpuścić i ponura aura odeszła na całe popołudnie w nieznaną dal.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (37)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 19.5% świata (39 państw)
Zasoby: 1559 wpisów1559 5806 komentarzy5806 25564 zdjęcia25564 1 plik multimedialny1