Pod stopami księżycowo-apokaliptyczny brzeg jeziora zaporowego Edersee, przed nami wpisany na listę Unesco las bukowy, a nad nami zamek - twierdza Waldeck z XII wieku.
Wpływ człowieka na przyrodę w pigułce.
Z jednej strony szacunek dla lasów, z drugiej zmiana biegu rzeki, by wybudować zaporę (ostatni duży projekt budowlany epoki cesarskiej). A osiemset lat wcześniej budowa twierdzy na wzgórzu, która szybko stała się siedzibą hrabstwa Waldeck. W XVII wieku, gdy siedzibę rodu przeniesiono do pobliskiego Bad Arolsen, zamek pełnił kolejno funkcje siedziby komendanta, koszar i więzienia, w tym więzienia dla kobiet. Od 1920 roku jest własnością publiczną.
Lasy bukowe objęto ochroną, inicjując w 1991 roku utworzenie parku narodowego, który uroczyście otwarto 24 maja 2004 roku.
1 lutego 2007 roku zgłoszono je jako kandydata do wpisu na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego Unesco. Części parku, w szczególności lasy bukowe ze starym drzewostanem i resztkami puszczy pierwotnej, znalazły się na tej liście 25 czerwca 2011 roku.
Jezioro zaporowe Eddersee na rzece Edder służy utrzymaniu poziomu wody w Wezerze i Kanale Śródlądowym, ochronie niżej położonych terenów przed powodziami oraz produkcji energii wodnej. W czasach pruskich głównym impulsem do jego powstania była jednak chęć połączenia uprzemysłowionego zachodu z rolniczym wschodem kraju. W 1905 roku Prusach uchwaliły „Nowe przepisy dotyczące gospodarki wodnej”, kładąc tym samym podwaliny pod budowę zachodnioniemieckiej sieci kanałów. Prace nad zaporą ruszyły w 1909 roku: zmieniono bieg rzeki Eder i wydrążono trzy tunele pod przyszłą elektrownię, uruchomioną w 1915 roku, a w 1926 roku dobudowano drugą. Podobno warto przyjechać tu zimą – kry, ocierając się o siebie, wydają donośny, wibrujący dźwięk, który dał jezioru nieoficjalną nazwę „Śpiewające jezioro”.
Stoimy na plaży i wpatrujemy się w szczeliny. Rozstępująca się ziemia, czeluście piachu, macki ludzkich pomysłów. Nakazano nam czynić sobie ziemię poddaną, czego skrupulatnie się od wieków trzymamy. Jedni bardziej, inni mniej. Jedni poszerzają swoją władzę o kazamaty i przemoc wobec innych istot, drudzy wdrażają świadomą ekologię i dążą do jak najmniejszej ingerencji w otaczający świat. Jeszcze inni są biernymi konsumentami efektów zachowań jednych i drugich.
Perspektywa tej plaży doprowadza zmysły do skrajności – piękno przyrody, inteligencja techniki z historią ludzkości w tle. I szczeliny, które kiedyś pochłoną nas wszystkich.