Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2019    Via Regia II, Gołonóg - Będzin
Zwiń mapę
2019
17
kwi

Via Regia II, Gołonóg - Będzin

 
Polska
Polska, Będzin
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 5394 km
 
Sanktuarium św. Antoniego z Padwy na górze św. Antoniego (335 m n.p.m.) ma znów przyjemność gościć nas na swoich zboczach. Wyruszamy w drugi etap szlaku Via Regia, dziś z celem w Będzinie.

Sanktuarium jest zamknięte (trochę dziwne jak na okres przedświąteczny), ale gdy wrócimy to uda nam się zajrzeć do środka. Kościół został ufundowany w 1675 roku przez biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego jako kościół farny, a w roku 1892 otrzymał dwie kaplice boczne św. Antoniego i św. Barbary i zakrystię, a tym samym bazylikowy układ i toskańskie pilastry. Dziś właścicielami są Ojcowie Franciszkanie Konwentualni. Obok sanktuarium znajduje się cmentarz wybudowany ze składek górników kopalni „Flora” w Gołonogu przy finansowym współudziale jej zarządu. Ciekawy pomysł taka składka na miejsce dla siebie spoczynku. Czy wszyscy byli solidarni?

Do całego kompleksu prowadzą kryte schody w ilości stu, od których dociera się do niego przechodząc obok starej i opuszczonej plebani z XIX wieku. Stamtąd trzeba przejść Aleją Piłsudskiego na osiedle Cedlera do Pomnika Bohaterów Czerwonej Armii poległych z 26 na 27 stycznia 1945 roku. Oparł się fali usuwania tego typu monumentów w całej Dąbrowie Górniczej. Roześmiana grupka dzieci siedzi u jego stóp i łączy się ze światem przez telefon. Prawdopodobnie śmiertelna tragedia i wojny i umierających na niej żołnierzy nie ma dla nich w tym momencie żadnego znaczenia.

Przechodzimy tory kolejowe na linii Katowice-Warszawa kierując się na osiedle Łęknice. Trudno sobie wyobrazić, że w średniowieczu istniało na Wzgórzu Łęknickim (288 m n.p.m.) grodzisko typu bagiennego. Dzisiaj stoi na nim kościół katolicki, a wokół rozpościera się blokowisko. Po moczarach zostały smętne, zarastające oczka wodne. Blisko stąd za to do czterech wodnych zbiorników, które powstały na wyrobiskach piasku podsadzkowego. Do Pogorii III kierujemy nasze kroki, mijając znak drogowy informujący o jeżach i zniszczone płoty malowniczo obramowujące widniejące na niedalekim horyzoncie bloki. Nad jeziorem jest uroczo. Jakbyśmy się na chwilę przenieśli na Mazury. Jedynie kominy elektrowni Łagisza przypominają o wiosennym pobycie w Zagłębiu Dąbrowskim. Zbiorników jest w sumie cztery:

Pogoria I z 1943 roku, z której kiedyś chętnie korzystali mieszkańcy i pracownicy Górnego Śląska oraz żeglarze i kajakarze (m.in. Waldemar Marszałek trenował tutaj na ślizgaczach, co przyniosło mu wielokrotne mistrzostwo świata). To właśnie od niej wzięła się nazwa żaglowca zaprojektowanego przez polskiego konstruktora Zygmunta Chorenia – STS Pogoria. Gdy go zwodowano I sekretarzem KC PZPR został Gierek, a ten, jak wiadomo i wielu mu podobnych (m.in. Maciej Szczepański, który właśnie tutaj rozpoczynał szkolenie żeglarskie), pochodziło z Zagłębia;

Pogoria II, którą przed zalaniem użyźniono ziemią z kopalni Brzozowica. Dzięki temu otoczona jest bujną roślinnością typu łęgi, grążele żółte czy grzebienie białe, trzciny, pałki, jeżogłówki, kosaćce żółte i trzcinnik. Ornitolodzy ucieszą się z obecności kaczek, śmieszek, perkozów czy czapli. Płytki zbiornik jest od 2002 roku ekologicznym użytkiem, nie wolno się w nim kąpać ani pływać łódkami;

Pogoria III jest największa i ma niewielkie zaplecze rekreacyjne z marginesem na użytkowanie przemysłowe przez Hutę Katowice. Windsurfingowcy, żeglarze, nurkowie, plażowicze, siatkarze, wagarowicze, rodziny z dziećmi, fotografowie – można spotkać tutaj wielu pasjonatów i amatorów wodnego relaksu. Czyściutka woda, do czego pracowicie przyczyniają się racicznice zmienne (małże) oraz polodowcowe piaski, regaty, a nawet molo, dziś ozdobione łabędzim stadem, majestatycznie przepływającym tuż przy brzegu;

Pogoria IV, czyli Zbiornik Kuźnica Warężyńska, najmłodsza, z licznymi wysepkami i przepastną głębią, dochodzącą w niektórych miejscach do 23 metrów oraz niebezpiecznym dnem usianym przeszkodami, z którego to powodu i tutaj nie wolno się kąpać.

Po plaży Pogorii III idziemy boso, delektując się wyśmienitą kwietniową pogodą kierując kroki w stronę Parku Zielona z lat 30-tych XX wieku, który został poważnie i pięknie zmodernizowany w 2018 roku. Gdy dochodzimy do altanki zwanej okrąglakiem dostrzegamy trzy daty – 1936, czyli rok powstania parku, 1957, jego przebudowa oraz 2018 czyli współczesna odnowa. Kiedyś rósł na tym miejscu las dębowy, w 1932 roku wybudowano drogę do Łagisza (dzielnicy Będzina), a rok później ten park, który w latach 60-tych minionego wieku cieszył się ogromną popularnością ze względu na swoje atrakcje: po jeziorku można było pływać kajakiem, znajdował się tutaj kryty basen i małe zoo z niedźwiedziami brunatnymi, lisami, jeleniami i ptactwem. Podobno śmiertelny wypadek z udziałem jednego z jeleni, który poturbował człowieka, przyczynił się do zamknięcia zwierzyńca.

Parę kilometrów z 63,3 długości Czarnej Przemszy przechodzimy w stronę Będzina. Elektrownia Łagisza ukazuje się w wielu odsłonach, a to malowniczo na horyzoncie, a to opleciona nabrzeżnymi krzakami, a to jako cmentarne tło. Powstała w latach 1960-70, produkuje energię i ciepło i jest dumną właścicielką bloku energetycznego z kotłem przepływowym CFB (piec fluidyzacyjny) na parametry nadkrytyczne – pierwszego takiego na świecie.
Po prawej stronie rzeki ukazuje się ogromna wolna przestrzeń z placem zabaw. Trochę kuriozalny widok, gdyż wokół nie ma nic. Jakieś domy widoczne są z oddali, ale żeby spędzić tutaj popołudnie trzeba poświęcić trochę czasu na dojście. Prawdopodobnie Unia dostarczyła pieniędze. Biorąc pod uwagę tempo zaludniania to zapewne inwestycja w przyszłość. Jakiś zmęczony rowerzysta zasnął na ławce, trudy dojazdu są więc dla nas od razu widoczne. Parę kroków dalej znajduje się zapuszczony park Małpi Gaj, co do którego miasto już ma ambitne, wspierane unijnie, plany. Droga, którą maszerujemy okazała się być bulwarem, podobno gdzieś w pobliżu jest miejska plaża, której nie zauważyliśmy.

Skręcamy w lewo do Będzina. Mijamy najpierw jednorodzinne domy, strajkującą szkołę i teatr Dormana czyli Teatr Dzieci Zagłębia. Powstał w 1945 roku dla dzieci, które przeżyły wojenną traumę. Założyła go małżeńska para Jana i Janiny Dormanów, on nauczyciel, reżyser, aktor i w końcu teatralny menadżer, ona nauczycielka, aktorka, reżyserka i pisarka. Zaczynali od Międzyszkolnego Teatru w Sosnowcu, w 1950 roku siedzibą został budynek dawnego domu parafialnego w Będzinie. Dorman prowadził kulturalną placówkę przez 28 lat, zmarł osiem lat po przejściu na emeryturę w 1986 roku. Jego żona zagrała około 60 ról, a jako emerytka (od 1989 roku) zajmowała się amatorskimi zespołami teatralnymi. Dzisiaj teatr jest jedną z najważniejszych scen południowej Polski, grającą 250 spektakli rocznie. Podobno od 2018 roku do inscenizacji wykorzystywany jest miejscowy dworzec kolejowy.

Naszym oczom ukazuje się Będzin w całej krasie z sąsiadującym Sosnowcem. Wzdłuż cmentarnego muru wspinamy się na wzgórze zamkowe zaglądając na chwilę na cmentarz parafii św. Trójcy, gdzie stoi kaplica pw. św. Tomasza Becketa, który w XII wieku został zamordowany na rozkaz władcy Anglii Henryka II. Nieprzypadkowo jest on tutaj patronem. W 1560 roku parafialny kościół św. Trójcy został za zgodą kasztelana będzińskiego przejęty przez arian z Ogrodzieńca, którzy korzystali z niego jako zboru mocno go przy tym dewastując. Według niektórych źródeł mieli oni też zabić miejscowego proboszcza. Katolicy wznieśli poza murami miasta drewniany kościół pw. św. Becketa właśnie na cześć zamordowanego duchownego. W XVIII wieku drewno zamieniono na mur, a w latach 90-tych XX wieku kościół spłonął, padając ofiarą młodocianych przestępców. Dziś jest cmentarną kaplica.

Stąd do kościoła parafii św. Trójcy i będzińskiego zamku tylko parę kroków. Budowę obydwóch zlecił Kazimierz Wielki. Tutaj odbywały się rozmowy pokojowe między Polakami i Habsburgami, które doprowadziły do podpisania traktatu bytomsko-będzińskiego (9 marzec 1589 rok). Przy tej okazji gościł kardynał Hipolit Aldobrandini, przyszły papież Klemens VIII. Według legendy miał przez Będzin przejeżdżać 19 albo 20 sierpnia 1683 roku Jan III Sobieski, który spotkał się na wzgórzu z posłem austriackim proszącym o szybszą interwencję w jego kraju. Król miał też pod kasztelem pożegnać swoją ukochaną Marysieńkę, która wróciła do Warszawy. Prawdziwości tych faktów nie da się potwierdzić, ale na zboczu Góry Zamkowej na wszelki wypadek ustawiono kolumnę Jana III Sobieskiego.

Najważniejszym zabytkiem na dzisiejszej trasie jest będziński zamek. Pięknie położony, kamienny, dominujący nad okolicą. Wzniesiony w systemie Orlich Gniazd z powodu utraty Śląska na rzecz Czechów, których państwowa granica przebiegała blisko na Czarnej Przemszy. Wcześniej rezydowali tutaj Wiślanie na grodzisku, a za panowania Bolesława Wstydliwego wzniesiono kamienny stołp. W latach 40-tych XIV wieku król Kazimierz dobudował dwuczęściowy zamek. Pierwsza, górna część istnieje do dziś, po drugiej, dolnej zachowały się tylko mury. Płonął jeszcze w 1616 roku i w czasie potopu szwedzkiego (1655-56), odbudowany został w 1660 roku. Zmieniał właścicieli i cudem uniknął rozbiórki nakazanej przez komisarza Lauzańskiego po śmierci przypadkowego przechodnia, który zginął pod walącym się murem w 1825 roku. Dwa lata później Warszawa zarządziła rejestrację zabytków i ich ochronę. Użytkowano go więc dalej najpierw jako salę modlitw dla saksońskich górników, później kaplicę ewangelicką i szpital, a od 1956 roku mieści się w nim Muzeum Zagłębia. Niejeden z nas, Zagłębiaków, a i Ślązaków, był tutaj z wycieczką klasową. Niezapomniane wrażenia, a nawet utknięcie na samej górze, gdy ktoś za nic w świecie nie chciał zejść w dół po drabinie. Od 2013 roku można też zwiedzić tzw. Podziemia Będzińskie – poniemiecki schron przeciwlotniczy wykuty przez więźniów tutejszego obozu koncentracyjnego.

Trasa na dziś zakończona. Mijając pomnik poświęcony pamięci będzińskim żydom kierujemy się do podziemnego przejścia, by tramwajem wrócić do Gołonoga. Kolorowe murale informują nas o tym, że w Będzinie życie płynie, więc happy będzinmy – nie powiem, jesteśmy;-)

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (49)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
marianka
marianka - 2019-05-23 16:37
Ooo, nie wiedziałam, że jesteś Zagłębianką! :)
 
mamaMa
mamaMa - 2019-05-31 22:08
Jestem:-)
Choc z urodzenia Slazaczka;-)
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 17% świata (34 państwa)
Zasoby: 1277 wpisów1277 5141 komentarzy5141 19179 zdjęć19179 1 plik multimedialny1