Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2021    Keulenberg
Zwiń mapę
2021
09
maj

Keulenberg

 
Niemcy
Niemcy, Oberlichtenau
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1482 km
 
Piękniej na wstępie nie może być. Gdy oczom ukazuje się ten widok, ciało przechodzą ciarki. Bóg i jego bogini w towarzystwie amorków z wdziękiem wygiętych ku sobie ciał patrzą na barokowy skarb na końcu stawu. Łagodny przepływ linii, która zatacza magiczny krąg zaklętej w kamień estetyki. Trochę trudno przejść nad tym do porządku dziennego i iść dalej zakłócając tym samym intymny moment. Nasączona niemalże erotyczną energią atmosfera wchłania nas z każdym profanacji krokiem.

Pałac w Oberlichtenau powstał na terenie dóbr rycerski w wyniku spadku. W 1718 roku graf Christian Gottlieb von Holtzendorff odziedziczył dobra, ale żeby wejść w ich posiadanie, potrzebował godnego swojego stanu domu. Rozpoczął więc w 1724 roku budowę barokowego pałacu, który otoczyły figurki z piaskowca oraz założył park w stylach angielskim i francuskim. Spadek obronił się więc przepięknie zrealizowaną wizją i do 1744 roku graf korzystał z jego uroków, by sprzedać go saksońskiemu ministrowi samemu Heinrichowi von Brühl. Ten jednak, zapewne z racji obowiązków i ilości posiadanego majątku, nie bywał tutaj często. Wiemy jak jego kariera się skończyła i niestety pałac spotkał się z nienawiścią Fryderyka Wielkiego w postaci plądrujących go 23 husarów. Jedna z córek zajęła się po wojnie siedmioletniej zniszczoną posiadłością, którą spadkobiercy jednak w 1774 roku sprzedali. Do II wojny światowej zmieniał swoich właścicieli jak rękawiczki, po niej służył do 1997 roku za dom rodzinny dla dzieci, a dziś jest własnością prywatną, która to jednak udostępniana jest nam wszystkim. Barokowy świat stoi otworem.

Stamtąd wyruszamy na wędrówkę na górę Keulenberg. Wędrówkę matczyną, bo w niemieckim dniu matki, który zawsze obchodzi się w drugą niedzielę maja. Poświęcenie dzieci jest doceniane i chwalone, tempo wspinaczki rodzinne i wesołe. Świetnie do tego pasuje napotkany głaz z tekstem piosenki „Wędrowanie jest przyjemnością młynarza” autorstwa Wilhelma Müllera, którą odgrywamy sobie intonując z ochotą i przyjemnością. Zupełnie przypadkowo znajdujemy się na szlaku Deutscher Liederweg, 11 kilometrowa trasa, na której można odśpiewać 37 ludowych piosenek. Z pieśnią na ustach wspinamy się więc na szczyt Keulenberg – całe 413,4 m n.p.m.

Góra to znacząca, za germańskich czasów jako miejsce kultu i składania ofiar służąca. Była granicą między czeskimi Łużycami Górnymi a Krajem Miśnieńsko-Saksońskim. W 1760 roku odbywała się na jej szczycie narada w czasie wojny 7-letniej pod dowództwem Fryderyka II Pruskiego. A w 1809 roku przebywał tutaj poeta Theodor Körner. Z okazji 50-lecia objęcia tronu przez króla Fryderyka Augusta I Wettyna odbył się 18.IX.1818 roku festyn jubileuszowy, podczas którego postawiono obelisk augustowski. Wtedy też padała propozycja zmiany nazwy z Keulenberg na Augustusberg, która jednak się nie przyjęła. 10.IX.1899 roku do obelisku dołączył pomnik Bismarka. Monumenty zostały obalone w 1948 roku i powróciły dopiero w latach 1992/1994. Od 1962 roku wstęp na Keulenberg został przez socjalistyczne władze zakazany. Rok wcześniej Ministerstwo Spraw Wewnętrznych DDR przejęło znajdujący się tutaj budynek, w którym przebywali niepełnosprawni, na potrzeby Volkspolizei (policja ludowa), by przeprowadzać w nim szkolenia. Zakaz wstępu dla ludności cywilnej okazał się na tyle logiczny, że w 1985 roku policja opuściła górę pozostawiając obiekt w opłakanym stanie. Później pojawił się urząd celny też urządzając szkolenia. A 12 listopada 1989 roku w myśl „wolny lud dla wolnej góry” społeczeństwo utorowało sobie drogę do wolności.

W zalesionej części góry rozglądam się ukradkiem, próbując do własnych niepokoi nie wciągać dzieci. Podobno okoliczne lasy i podmokłe łąki zamieszkane są przez samego Ducha Gór, jak i olbrzymy, koboldy, które miały za zadanie strzec podziemnych skarbów, ale i przez złowrogie Niksy. Wodne demony przyjmujące a to postać pięknej dziewczyny bądź panny z rybim ogonem, a to długobrodych starców o zielonych włosach, którzy topili ludzi. Przepowiadały przyszłość, ale i wykonywały taniec śmierci. Nie chciałabym ich ani przez chwilę zobaczyć.

Gdy docieramy na szczyt wita nas swojsko-rubaszna atmosfera. Jakaś kapela przygrywa na harmonii i skrzypcach, co niektórym paniom wiatr podwiewa sukienki (widać, że wycieczka na Keulenberg jest niedzielną rozrywką), a dwie lamy próbują nic sobie nie robić z podbiegających do nich z zamiarem pogłaskania po długich szyjach ludzi. Budka z piwem rozwiewa lekkie poczucie znużenia, a widok z wieży widokowej zachwyca. Zaglądamy jeszcze do pustych ruin pałacyku myśliwskiego z 1733 roku. Frederike Sophie von Holtzendorff zleciła jego wybudowanie i w święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny obchodzone 2 lipca urządzano festyny, w czasie których można było wygrać srebrny puchar ufundowany przez książęcą parę. 18 grudnia 1833 roku doszło do tragedii. Burza z orkanem zerwała dach i zniszczyła pierwsze piętro pałacyku. Na odbudowę się nie zdecydowano i ruina ozdabia malowniczo Keulenberg do dziś.

Powrót jest zielono-wiosenny o zapachu świeżej sosny. W drodze do domu zatrzymujemy się w Königsbrück przed starymi koszarami kiedyś saskimi, później sowieckimi. Koszary zostały wybudowane przy poligonie wojskowym z 1906 roku i mogły pomieścić w 60 budynkach 5 565 ludzi oraz 1567 koni. Naziści poszerzali terytorium likwidując okoliczne wioski, a sowieci ćwiczyli strzelanie tak sumiennie, że pękały szyby w oknach. Za mieszkańcami ujął się ewangelicki pastor, któremu udało się dogadać z Rosjanami, by przynajmniej zaprzestali ćwiczeń nocnych. Udaje nam się zobaczyć to, co głównie widać w takich miejscach – majestatyczne budynki z odrapanymi obliczami, zgubione buty, stare gazety, a tym razem nawet skarpetkę. Ukazała się również czerwona gwiazda obok piaskownicy. Blok z jej perspektywy nie wyglądał na opuszczony. Parę dzieciaków pobiegło na obiad...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (45)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
marianka
marianka - 2021-11-13 20:46
Super pomysł z tą piosenkową trasą!
No i jestem pod wrażeniem szybkiego przejścia z niepokojącej atmosfery pełnej lokalnych duchów góry do rubasznej kapeli, imprezy i lam :)
 
mamaMa
mamaMa - 2021-11-14 09:27
Nieznośna lekkość bytu, marianko;)
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 17% świata (34 państwa)
Zasoby: 1277 wpisów1277 5141 komentarzy5141 19179 zdjęć19179 1 plik multimedialny1