Geoblog.pl    mamaMa    Podróże    Jestem w podróży...choćby tylko w głowie 2019    Letni pałac
Zwiń mapę
2019
14
cze

Letni pałac

 
Chiny
Chiny, Peking
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 18299 km
 
Hanoi jest niezmienne.

Hanoi nie zmienia swojego oblicza ani w dzień, ani w nocy. Nie zapomnę tego miasta, gdy o trzeciej nad ranem przejeżdżaliśmy przez nie w drodze na lotnisko. Pulsujące sennie, ale wciąż pulsujące, pełne pojazdów i ludzi, którzy na krzesełkach oddawali się biesiadom, towarzyskim grom i śmiechom docierającym bezgłośnym echem do naszego autobusu. Beztroskie twarze, roziskrzone oczy, brak pośpiechu. Życie. Pod osłoną nocy trwające w najlepsze życie.

Wcześnie rano lądujemy w Pekinie, w którym spędzamy cały dzień. Zmęczeni brakiem snu wsiadamy do pociągu, żeby w ulubionym lokalu spożyć śniadanie. Wypicie kawy w tętniącej życiem dzielnicy to sama przyjemność. Obserwacja pośpiechu, gdy samemu można leniwie spoglądać na zegarek przyprawia nas o dreszcz rozkoszy.

W końcu jednak wyruszamy, żeby zobaczyć Pałac Letni. Jest piekielnie gorąco, a nieprzespana noc daje się we znaki. Trochę przerażeni spoglądamy na imponujące wzgórze przed nami. I jeszcze bardziej przerażeni patrzymy na znikające nam z oczu własne dziecko. O ile w metrze wyrażał sprzeciw przed przemieszczaniem się, o tyle na widok skałek i ścieżynek pomiędzy nimi dostał takiego zapłonu, że ledwie za nim nadążaliśmy. I chociaż naprawdę teren pałacu to szczyt chińskiej sztuki ogrodowej, słusznie w 1998 roku wpisanym na listę UNESCO, to my jednak przeklinaliśmy na początku w duchu jego finezję. Jednak troska o nieznające nagle zmęczenia dziecko wymusiła i w nas nadprzyrodzone siły;)

Pałac wybudował na urodziny swojej matki (wikipedia niemiecka podaje 60-te, polska 70-te) cesarz Qianlong w latach 1751-1764 za 4,8 milionów taeli. W obliczu faktu, że jeden tael to 37,3 g czystego srebra suma była niebotyczna. Zresztą historia powtórzyła się w latach 1885-1895, gdy Cixi, wdowa po cesarzu, odbudowała ruiny po zniszczeniach drugiej wojny opiumowej, w czasie której w ciągu tylko dwóch dni anglofrancuscy agresorzy zdewastowali go doszczętnie. Wydała na to przedsięwzięcie 100 milionów taeli, które właściwie przeznaczone były na budowę floty i handel z urzędami. Łatwo sobie wyobrazić, jak ucierpiał skarb ówczesnego chińskiego państwa. W dodatku przepych nowego obiektu nie cieszył długo jego właścicieli. Już w 1900 roku pałac został ponownie zniszczony przez Brytyjczyków w czasie tzw. buntu bokserów. Zdemolowany, rozkradziony, wulgarnie napisami udekorowany stał opuszczony przez wiele lat. Dopiero w latach 50-tych minionego wieku został odrestaurowany i udostępniony do zwiedzania. Dzisiaj skarb państwa zbija profity, gdyż letni pałac jest jednym z najczęściej odwiedzanych zabytków w stolicy Chin.

Dla mnie jednak Letni Pałac już na zawsze pozostanie odkryciem Felice Beato i jego fotografii, które wykonał pomiędzy 6 a 16 października 1860 roku! Czyli tuż przez zniszczeniem w dniach 17/18 października. Felice był jednym z pierwszych fotografów wojennych i Dalekiego Wschodu. To on jako pierwszy w historii fotografii zrobił w 1858 roku zdjęcia trupów, żeby udokumentować skutki powstania Sipajów. Żeby zwiększyć dramatyczność ekshumowano i odpowiednio poukładano szkielety i zwłoki hinduskich rebeliantów w pałacu Sikandra Bagh w Lucknow (Indie). Fotograficzną twórczość Beato uznaje się za prekursorkę fotoreportażu. Portrety ludzi, często na tle ciekawych budynków bądź krajobrazu, codzienne ich życie, zdjęcia architektury, krajobrazów Azji, wszystko to, co zarówno Europejczykom, jak i mieszkańcom Ameryki Północnej było zupełnie obce.

Beato był również pionierem ręcznie malowanej fotografii i tworzeniu panoram. Najdłuższa 2,5 metrowa złożona była z dziewięciu zdjęć. Robił też kopie swoich zdjęć, przyszpilkowując oryginał i go fotografując. Te szpilki były czasami widoczne na duplikatach.

Nie udało nam się zobaczyć całego terenu Letniego Pałacu. Truchcik, który przez długi czas przyszło nam uprawiać, w połączeniu z upałem i niewyspaniem popchnął nas w końcu w kierunku lotniska. Było już dość późno, gdy dotarliśmy do hali dla tranzytowców, mających odlot w środku nocy. Czekały na nas jakieś słodycze i słone przekąski w niemożliwej ilości plastiku, słodkie napoje, prysznice i fotele, które po złączeniu służyły za łóżko. Żeby skorzystać z tej usługi, trzeba było mieć rezerwację dokonanej przed wylotem. A żeby o tym się dowiedzieć, trzeba wejść na stronę lotniska. Bez Miecia nie wiedzielibyśmy nic:)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2022-04-04 13:19
Tyle już lat minęło gdy zwiedzaliście Chiny...tak wiele się wydarzyło...świat jakże jest inny.
Podziwiam Waszego syna, który jest ciekawy wszystkiego a potem uśnie w sekundzie na lotnisku. Zuch chłopak:)
 
Danach
Danach - 2022-04-22 10:29
Oh jak miło wspomnieć Chiny i Pekin . Tempo macie niesamowite a lotnisko ogarneliście super !
 
marianka
marianka - 2022-05-29 20:49
Miałam tę samą myśl co Zula - jakiż to był inny świat, jeszcze tak niedawno!
 
 
mamaMa
Anna M
zwiedziła 17% świata (34 państwa)
Zasoby: 1277 wpisów1277 5141 komentarzy5141 19179 zdjęć19179 1 plik multimedialny1